Czując drobne palce Jennifer, ściskające moje ramiona i kark, jęczę pod nosem i schylam głowę.
Uda dziewczyny są po obu stronach moich boków. Łydki zwisają jej swobodnie. Podczas kiedy ja stoję w basenie do pasa, ona moczy zaledwie kostki. Moje plecy stykają się z zimną powierzchnią kafelków, ale to jedynie potęguje moje podniecenie. Przybliża się, opiera klatką piersiową o moje plecy i całuje mnie w szyję, na końcu delikatnie ją kąsając.
Palce przenosi na moje ramię, rozmasowuje moje stężałe mięśnie, które pod jej dotykiem nieco się rozluźniają. Ale nie za bardzo, bo w tym samym momencie odrywa jedną doń i przenosi ją na moje biodro, żeby wsunąć ciepłą rękę za gumkę moich bokserek. Zsuwa je nieco niżej i odsłania włosy nad samym penisem.
Nagle łapię ją za kostkę i ciągnę, więc w rezultacie ląduje w wodzie z pluskiem. Przez chwilę jest pod powierzchnią i miota się tam, jakby jej mózg jeszcze nie odnotował tego wydarzenia, ale po kilku sekundach w końcu wynurza się i obdarowuje mnie jednym, zabójczym spojrzeniem. Jej zdenerwowanie jednak nie trwa długo, bo szybko rzuca się na mnie i całuje. Wsuwa ręce pod moje kąpielówki i ściska pośladki. Ciągnie zębami moją dolną wargę i aż szaleję, gdy zaczyna składać pocałunki na moich obojczykach. A następnie na ramionach. I klatce piersiowej. I brzuchu.
Zatrzymuje się dopiero przy pępku, gdzie prawie klęczy, a woda sięga jej brody. Gdyby dobrze klęknęła, zanurzyłaby się po czubek głowy. I wkrótce, po ściągnięciu mi dolnej części garderoby, klęka przede mną. Serce aż podskakuje mi z podekscytowania, gdy patrzę na jej oblicze pod wodą. Całuje czubek mojego penisa i wynurza się, żeby zaczerpnąć powietrza. Ale tylko na moment, bo zaraz znów jest pod powierzchnią i wkłada moją męskość do ust. Opieram się lędźwiami o brzeg basenu i zaciskam dłonie na własnych włosach. Znów się wynurza tylko po to, żeby chwile pooddychać i znów znaleźć się na wysokości mojego członka, którego pieści ustami i językiem.
Jej włosy pływają na gładkiej tafli, ręce spoczywają na moim udzie, a głowa rozkosznie się kołysze. Jestem pod wrażeniem tego jak długo potrafi wstrzymać powietrze. I że potrafi robić takie rzeczy w takich warunkach. Jęczę w głos. Wydaję z siebie te dźwięki nawet jak się wynurza, bo przyjemność nie opuszcza mnie jeszcze przez krótką chwilę.
- Jesteś kompletnie szalona, Jennifer - stwierdzam, gdy wraca do całowania mojej szyi.
Nie odpowiada, tylko śmieje się pod nosem.
Kiedy przykleja się do mnie całym ciałem i czuję, że moje przyrodzenie wbija się jej w wzgórek łonowy. Zaczynam błądzić rękami po jej plecach. Od nowa poznaję każdy skrawek jej ciała. Moje pace przesuwają się wzdłuż jej kręgosłupa - od linii włosów przez część piersiową do lędźwi.
Niby przypadkiem zahaczam kciukiem o sznureczek, podtrzymujący jej stanik i puszczam jej piersi wolno. Górna część jej garderoby pływa swobodnie po wodzie, a dolna wkrótce jej wtóruje.
Stoi nago. W połowie mokra.
Odchodzi kilka kroków do tyłu i pozwala mi nacieszyć oczy swoim widokiem. Przerzuca włosy na jedną stronę, patrzy w niebo i odwraca się do mnie plecami. Zachęcająco wypina pośladki, a ja momentalnie znajduję się za nią. Całuję miejsce za jej uchem, zaraz tam, gdzie kończą się jej włosy, a zaczyna jedwabista skóra. Wodzę spodem słoni po jej plecach, zjeżdżam na boki, aż do bioder i pośladków. Zniżam się, ściskam i obcałowuję najpierw jeden pośladek, a potem drugi.
Nagle przekładam głowę między jej udami i podnoszę do pionu. Czuję jej kobiecość, dopasowującą się do mojego karku. Instynktownie łapie się mojej głowy - zanurza palce w moich włosach i delikatnie je ciągnie. Ja natomiast przytrzymuję ją za uda.
- Josh - sapie. - Nie ruszaj głową.
Więc na złość zaczynam kręcić głową jeszcze bardziej, a ona drapie mnie w szyję i jęczy.
Kładę ją na plecach przy brzegu. Sam staję między jej nogami i schylam się, żeby ugryźć wewnętrzną stronę jej ud. Podnosi się na przedramionach i z rozwartymi ustami przygląda się moim poczynaniom. Nachylam się nad nią i ujmuję jedną pierś. Nie pozwalam się prosić, gdy jęczy, że chce bym ssał jej sutek. Robię to z dużym zapałem. I nie zapominam też o drugiej piersi, której poświęcam tyle samo uwagi, co pierwszej. Moja ręka nieoczekiwanie zmienia kierunek i zatapia się w niej. Jennifer piszczy, zaskoczona moim ruchem i łapie się mojego ramienia. Wbija w nie paznokcie i wcale się nie zdziwię, gdy jutro będę miał tam krwiste ślady.
Dołączam jeszcze jeden palec i przyśpieszam. Kciukiem krążę przy jej łechtaczce. Składam mokre całusy na całym jej brzuchu. Językiem obtaczam pępek. Dziewczyna wije się pode mną, to sprawia, że jestem jeszcze bardziej podniecony, a mój wzwód zaraz wybuchnie.
Zmieniam taktykę i zaczynam pieścić jej kobiecość ustami. Całuję, liżę, ssę, dmucham powietrzem i wsuwam język.
Opieram się o brzeg i podnoszę się, używając siły własnych mięśni. Jennifer w tym momencie wstaje. Kładę się na nagrzanych, gładkich kamieniach i przyglądam się jej, gdy klęka i idzie, zmysłowo kręcąc biodrami, i robiąc kuszące miny. Zamykam dłoń na swojej męskości i poruszam nią w górę i w dół. Sapię. Nie odrywam wzroku od jej konterfektu - wciąż mokrego i gorącego.
Nachyla się nade mną i kładzie rękę na mojej. W ten sposób pomaga mi sprawiać sobie przyjemność. Po chwili znów wkłada mojego penisa do ust. Wolną ręką dotyka moich jąder.
Klnę pod nosem i zagryzam wargę.
Jennifer opiera się na rękach i jednym kolanie. Wypina ku mnie pośladki, a ja wchodzę w nią, trzymając w poziomie jej nogę. Drugą dłoń usadawiam na jej biodrze. Robię jeden, powolny ruch, a za nim kolejny, i kolejny. Z każdym następnym trochę przyśpieszam. Czuję jaka jest mokra. Jaka podniecona, i jaka pożądliwa. I szalona. Przede wszystkim szalona.
Zmieniamy pozycję, gdyż poprzednia jest nieco męcząca.
Kładę się na plecach, uginam nogi. Jennifer siada na mnie, plecami do mojej twarzy, i kładzie dłonie na moich kolanach. Wbija mi paznokcie w skórę, gdy robi pierwszy ruch. Teraz to ona ma władzę. Faluje biodrami. Mam piękny widok na jej pośladki, więc nie czekam długo, chowam je w dłoniach i pomagam jej podskakiwać na mnie. Jej tyłek trzęsie się przy każdym ruchu, gdy nasze skóry się ze sobą spotykają. Mam też doskonały widok na to, jak mój penis wsuwa się i wysuwa z jej wnętrza.
Jęczy głośno, wypuszczając powietrze przez usta, i kładzie czoło na swojej dłoni, która z kolei spoczywa na mojej nodze. Wygina plecy w łuk, wychyla się do przodu i dosięga zębami mojej skóry.
Nagle zaciskam palce na jej biodrach - wydawałoby się za mocno, ale nie narzeka, i ciągnę ją do tyłu. Przez moment obydwoje turlamy się po kamieniach, prawie wpadamy do wody. Walczymy o dominację. Kiedy w końcu znajduję się na górze, przyciskam ją całym ciężarem ciała do podłoża i wpijam w jej wargi. Ciepłe. Miękkie. Wilgotne. Spragnione.
Nie odrywając ust od jej twarz, na oślep, wpełzam między jej uda i wolną ręką rozszerzam jej nogi. Nie wchodzę w nią jeszcze przez dłuższą chwilę. Po prostu leżymy i pieścimy się. Rozgrzewa nas słońce i własne dłonie.
Owija mnie udami w pasie zaraz po tym, gdy powoli się w nią wsunąłem. Zarzuca dłonie na moją szyję i znów przyciąga, by pocałować. I wtedy robię pierwszy ruch. Kładę przedramiona po obu stronach jej głowy, a ona skręca głowę i składa całus na moim bicepsie.
Jej piersi spotkają się z moją klatką i w tych miejscach czuję przyjemne ciarki. Wpatruję się w nią intensywnie, kiedy odchyla głowę do tyłu i sapie.
- Lubię cię taką - mówię między westchnieniami przeplatanymi z jękami. - Lubię patrzeć na twoją twarz, gdy jest ci dobrze. Uwielbiam to uczucie - przyśpieszam. - Gdy - moje ruchy są jeszcze mocniejsze. - To ja - kilka kółek biodrami. - Jestem sprawcą twojej ekstazy.
- Josh - mówi zduszonym głosem i przyciąga mnie jeszcze bliżej. Jeśli w ogóle da się być jeszcze bliżej.
Góruję nad nią, stabilny jak dąb. A ona jest jak rzeka - rozpływa się w moich rękach, ale jest tak nieokiełznana!
Nieokiełznana. Nieokiełznana i szalona! Tylko potwierdza mnie w tym przekonaniu, gdy mówi " zrób to, Josh. Po prostu zrób ". Minę ma aż nadto błagalną, a mną wstrząsają dreszcze na samą myśl tego. Robię więc kilka kolejnych ruchów, ściskam jej piersi, a ona wbija paznokcie w moje plecy. Muskam jej nos, wciąż się poruszając i prawie szczytuję. Jednak nie dochodzę w niej. Wysuwam się z jej gorącego ciała, a ona prostuje nogi. Robię kilka kroków na kolanach, aż w końcu klęczę nad jej biustem. - Kocham twoje uda - stwierdza, chichocząc.
Modlę się, żeby nie widziała rumieńca, wspinającego się na moje policzki. Ujmuję swojego prawie gotowego penisa i zaczynam poruszać dłonią. Robię to tak szybko ( a przy okazji przyglądam się Jennifer ), że nie potrzebuję zbyt długiego czasu, by dojść. Cały ejakulat ląduje na jej szyi i piersiach, a ja czuję się błogo. Podnosi głowę i raz całuje mnie w czubek mojego przyrodzenia. Ręka dziewczyny błądzi po jej górnym ciele. Zbiera substancję i zlizuje. Łapie mnie za nadgarstek, sprawia, że dotykam jej ciała i wsuwa sobie moje palce do ust. Ssie je, mrucząc przy tym nieznacznie, a ja oddaję się kolejnej małej przyjemności.
- Nie spróbujesz? - pyta, uśmiechając się z zębami. - Powinieneś to robić - zapewnia mnie. Więc robię to, a Jennifer zagryza wargę, widząc mnie takiego. Schylam się i liżę oraz ssę jej tors. Dochodzę jednak do wniosku, że najwspanialszym smakiem jest ona.
Kładę się miedzy jej udami i zatapiam wargi w jej kobiecości. Smakuje słodko i z ręką na sercu mogę obiecać, że lubię ten smak. Jest taki charakterystyczny. Smakuje po prostu jak Jennifer. Żaden inny smak; smak żadnej innej kobiety nie może się z tym równać.
Kiedy dołączam język, kolistymi ruchami masuję jej uda. Wkrótce szczytuje. A ja doznaję nowego uczucia. Zaciska się na moim języku. Czuję to aż na ustach. I nie przestaję, aż zaczyna krzyczeć moje imię i drżeć z wyraźnej rozkoszy.