Josh prawie warczy, gdy zaciskam dłoń na jego udzie. Im bardziej próbuje skupiać się na drodze, tym mocniej wbijam mu paznokcie w skórę i błądzę jeszcze wyżej.
- Jeny, prowadzę auto. Nie powinnaś się tak zachowywać.
Wzdycham i wydymam usta, patrząc na jego poważną twarz. Przewracam oczami i opieram głowę o szybę. Wpatruję się w przestrzeń przed sobą. Jest jeszcze jasno, choć zaczyna się ściemniać. Wracamy z Joshem z wywiadu. On ma na sobie obcisłe, czarne spodnie i białą koszulkę z dekoltem w serek. Założył jeszcze do tego skórzaną kurtkę. Ja jestem ubrana w czarną sukienkę, która uparcie podnosi mi się do góry przy większym ruchu nogi.
Chłopak otwiera szerzej okno i wystawia łokieć. Kładzie palec na ustach, gdy zauważa, co robię.
Usiłuję przecisnąć się na tył samochodu. Przez chwilę siłuję się z zamkiem sukienki, ale w końcu sobie radzę i zrzucam ją. Ściągam również biustonosz i zostaję prawie całkowicie naga. Klęczę na tylnych siedzeniach - przodem do kierowcy - i przez dłuższą chwilę ścieram nieistniejący bród z ręki. Kątem oka dostrzegam oczy Josha w lusterku, skierowane na mnie. Nerwowo otwiera wszystkie schowki w pojeździe - trzaska się i szeleści - aż w końcu znajduje paczkę papierosów. Wyciąga jednego i odpala go. Zaciąga się głośno i wypuszcza dym nosem.
- Masz szczęście, że jesteśmy na równej, pustej drodze - mówi głębokim nosem i automatycznie przyśpiesza, a pęd ciska mnie do tyłu - chłód skóry, którą są obite siedzenia, przyjemnie przywiera do moich pleców. Kiedy skręcamy do lasu, czuję satysfakcję. Zagryzam wargę i przysuwam się do niego. Kładę obydwie ręce na jego ramionach, a potem przesuwam je na jego piersi. Wyrzuca niewypalonego papierosa. Całuję go w szyję i delikatnie ssę skórę. Josh klnie pod nosem i jeszcze bardziej przyśpiesza. Jedną rękę trzyma na kierownicy, a drugą chwyta moją dłoń i przykłada do ust.
Stajemy dopiero na polanie, gdzie Josh parkuje na środku i nie gasi auta.
Otwieram drzwi i od razu uderza we mnie jesienne powietrze. Josh podaje mi swoją kurtkę, a ja zarzucam ją na ramiona. Staję na trawie i automatycznie się rozglądam, szczelniej okrywając nagie piersi kurtką. Mój wzrok w końcu pada na Josha, który z bezczelnym uśmiechem przygląda mi się z ciepłego auta. Szarpię za klamkę, ale nie puszcza. Jest zamknięty. Usta automatycznie mi się otwierają.
- Co ty zamierzasz? - pytam bezgłośnie, a chłopak zaczyna się śmiać tak głośno, że słychać go aż na zewnątrz. Wskazuje na maskę samochodu, a ja zastanawiam się jak głupia co mam robić - aż do momentu, gdy włącza muzykę. Z głośników wydobywają się pierwsze nuty piosenki Beyonce " crazy in love " i aż upadam na ziemię, dusząc się ze śmiechu, nie wierząc czego ode mnie oczekuje.
Nie zastanawiam się a z tak nadto długo. Wspinam się na maskę auta i wsłuchuję się w melodię. Ciało samo zaczyna mi się ruszać. Kręcę i trzęsę pośladkami oraz piersiami, usiłując być najbardziej kobieca, jak to możliwe. Pilnuję również, by wyraz mojej twarzy był kuszący. Czasem przejeżdżam ręką tu czy tam. I bawię się skórzaną kurtką Josha, pocierając gładką powierzchnią o sutki.
Kiedy w końcu zerkam na Josha, widzę, że bezgłośnie jęczy ( w każdym razie muzyka jest za głośno, bym ja słyszała te odgłosy ) a jego ręka porusza się w spodniach. Wysyłam mu błagalne spojrzenie, gdy przejeżdża językiem po obnażonych zębach. Wykonuje jeszcze tylko trzy ruchy ręką i wychodzi z auta, trzaskając przy tym drzwiami.
- Chodź do tatusia, kochanie - mówi zachrypniętym, niskim głosem. - Chodź do mnie, księżniczko.
- Czekam tu, tatusiu.
Dopada mnie niemal od razu. Chwyta za moje uda i przyciąga mnie do samego brzegu maski, a sam staje między moimi nogami. Kładzie sobie moją łydkę na klatce piersiowej i nachyla się, żeby odkryć i ująć w dłonie moje piersi. Kiedy zaczyna ssać moje sutki, wiem, że nie będę mogła złapać oddechu przez dłuższą chwilę. Składa mokre pocałunki od szyi do gumki majtek - i z powrotem. A ja oddaję mu się całkowicie. Jęczę cichutko, wpatrując się w granatowe niebo nade mną. Mam ciarki na całym ciele, za sprawą fuzji zimnej powierzchni auta, chłodnego powietrza i gorących ust Josha, studiujących moją skórę. Kiedy dopada mój dekolt, zostawia tam dwie malinki - jedną na lewej piersi, drugą ponad nią.
- Zimno ci? - pyta się, jednocześnie ściągając koszulkę. Podpieram się na ramionach i łapczywie pochłaniam jego piękno. Nakrywa mnie całym swoim torsem i od razu jest mi cieplej. Obejmuję udami jego biodra, a on przyciska mnie jeszcze mocniej do metalowej powierzchni. Końcówki moich obcasów wbijają mu się w dolną część pleców. Dopada moją szyję, którą czule całuje. Moje dłonie błądzą po jego plecach. Powoli przejeżdżam po całej długości kręgosłupa, umykam na bok, gdzie czuję pod palcami wszystkie napięte mięśnie, gdy przyciąga łopatki do siebie. Nasze usta w końcu się spotykają. Prawie od razu daje mu pełen dostęp do mojego języka, który pociera swoim. Całuje mnie po całej twarzy - po czole, policzkach, nosie i brodzie. Ponownie schodzi na szyję, a zaraz potem coraz niżej, aż dociera do gumki moich majtek, gdzie nie skąpi pocałunków. Ostatni składa na mojej kobiecości, okrytej koronkowymi figami.
Zahacza palcem o brzeg moich majtek i zsuwa je powoli, a ja pomagam mu, podnosząc biodra. Każdy odkryty kawałek ciała, obsypuje pocałunkami. Znów kładę się na masce, a on zatapia dłoń w mojej kobiecości. Kiedy nieoczekiwanie wsuwa we mnie kolejny palec odrzucam ręce za głowę, głośno wciągając powietrze. Na moment zamykam oczy i odchylam głowę, praktycznie wyginając kręgosłup wpół, ale zaraz potem wbijam wzrok w chłopaka, który z zawadiackim uśmiechem, przeszywa mnie całą gorącym spojrzeniem.
Kciukiem lewej ręki zatacza koła wokół łechtaczki, natomiast drugą ręką nie przestaje poruszać we mnie. Z sekundy na sekundę jest coraz cieplej i czuję pierwsze kropelki potu na wardze. Nawet nie próbuję uciszać jęku, wydostającego się z moich ust. Rozglądam się tylko co jakiś czas, żeby upewnić się, że w pobliżu nie ma żadnej osoby trzeciej.
- Josh... - szepczę, chcąc żeby przestał, a moja ręka wystrzeliwuje w jego kierunku. Nie łapię go jednak za nadgarstek, jaki miałam zamiar, bo w tym samym momencie chłopak postanawia schować twarz między moimi udami.
- Cholera...
Wyciąga dłoń i kładzie ją na moim brzuchu - delikatnie łaskocze mnie w skórę - a ja łapię go za nią. Nasze palce splatają się ze sobą. Kiedy Josh na chwile przestaje, najprawdopodobniej by zaczerpnąć powietrza, podnoszę tułów i siadam na samym brzegu maski, a chłód metalu styka się z ciepłem mojego miejsca intymnego. Całuję kosteczki jego dłoni.
Wyciera moją mokrą twarz, a następnie chwyta ją w ręce i przyciąga bliżej siebie, by znów mnie pocałować. Kiedy odrywa się ode mnie, próbuję uregulować oddech ( przychodzi mi to z wielkim trudem ). Moje palce dopadają jego policzki, które gładzę. Opuszką obrysowuję kontur jego ust.
Josh pomaga mi zejść z auta i pozwala zająć się sobą. Kładę ręce na jego klatce i popycham go do tyłu. Staje dopiero wówczas, gdy samochód go zatrzymuje. Powoli podchodzę do niego. Zagryzam jego wargę i delikatnie ją ciągnę. A później całuję jego szczękę, czując jak krótkie włoski drażnią moje usta. Przechodzę na bok - do ucha, którego płatek przygryzam i ssę. A potem niżej - na szyję - i jeszcze niżej do klatki piersiowej. Językiem obtaczam jego sutki i pępek. Kiedy przed oczami mam guzik jego spodni, zaczynam bawić się zamkiem. Kilka razy odsuwam go i zasuwam ( nie ruszając guzika ), aż w końcu zaczyna się niecierpliwić i przyciąga mnie do siebie. Opieram się piersiami o jego pierś i czuję jak samodzielnie majstruje przy zapięciu spodni. Zsunięcie pozostawia mnie, więc ponownie kucam i zahaczam palcami o szlufki - bokserki ściągam razem ze spodniami. Automatycznie przed oczami widzę jego członek w wzwodzie. Cicho jęczę na ten widok i od razu całuję sam czubek.
Nagle czuję ochotę pocałowania go w biodro, więc to robię i zaraz po tym ściskam jego jeden pośladek. Wsuwam do ust sam koniuszek penisa, który lekko ssę ( Josh odpowiada mi jękiem ), a następnie wsuwam większy kawałek. Jego dłonie usadowiają się na mojej głowie. Kładę obydwie ręce na jego pośladkach i aż sama się sobie dziwię, gdy wkładam do ust cały jego członek - do samego końca. Powtarzam tę czynność kilkukrotnie. Niestety kiedy krztuszę się trzeci raz, chłopak zaciska palce na moich ramionach i pomaga mi wstać.
- Przestań, głupia. Nie musisz tego robić, wcale nie podnieca mnie, kiedy cierpisz - stwierdza twardym głosem, a kiedy zaczyna całować moją szyję, szepcze, śmiejąc się " za dużo naoglądałaś się filmów dla dorosłych kochanie ".
Kiwam głową i wpijam się w jego usta. Od razu oddaje pocałunek.
Przekręca mnie, więc staję tyłem do niego. Jedną dłoń kładzie na moich lędźwiach, drugą usadawia na mojej szyi i każe mi położyć się tułowiem na aucie. Podnosi jedną moją nogę i zahacza ją o maskę. Ściąga do końca spodnie i przykleja się do mnie. Zaciska ręce na moich biodrach i wchodzi we mnie, ale bardzo, bardzo delikatnie. Kiedy jest już we mnie cały, przez chwile zostaje w bezruchu, gładząc jedynie moje plecy i pośladki.
Kiedy żadne ruchy nie nadchodzą, postanawiam wziąć sprawy w swoje ręce. Kładę ręce na metalu i posuwam się do przodu, a następnie do tyłu,sprawiając, że jego penis wysuwa się i wsuwa we mnie. Pomagam sobie rękami. Już po kilku ruchach czuję szalenie ogromną przyjemność i wychodzi na to, że Josh również, ponieważ zaciska ręce jeszcze mocniej i sapie pod nosem. Robię biodrami cztery kółka - zupełnie jakbym, wychylona, tańczyła. Przyjemność staje się coraz silniejsza aż w końcu Josh przejmuje inicjatywę i zaczyna nade mną górować.
Wpierw przyciska mnie biodrami do maski samochodu, a potem ręką przytrzymuje mnie za kark jeszcze bliżej metalu. W następnej chwili zaczyna się poruszać: z każdą sekundą coraz szybciej, mocniej i pewniej - ale nie jest agresywny! Jest wręcz delikatny, choć sprawnie mną włada.
Samochód, w miejscach, gdzie moja skóra się z nim styka, jest gorący. Jestem wręcz pewna, że gdy będę wciąż tak leżała, faktura ulegnie zniszczeniu, stopi się.
Nagle Josh wychodzi ze mnie i przewraca mnie na plecy. Zszokowana, patrzę na jego twarz.
Pomaga mi usiąść z powrotem na aucie i sam wchodzi za mną. Opieram się o przednią szybę i owijam szczelnie kurtką. Josh kuca naprzeciwko mnie i nachyla się, żeby mnie pocałować, ale zatrzymuję go, kładąc mu stopę na klatce piersiowej - obcas postawiłam dokładnie pośrodku. Chłopak śmieje się gardłowo i chwyta obydwiema rękami moją stopę. Dotyka moją łydkę, a potem kładzie ją na swoim ramieniu i przyciąga mnie do siebie. Wchodzi we mnie gwałtownie, więc wykrzykuję jego imię. Nie trwamy w tej pozycji długo, bo po kilku minutach ja znów leżę na plecach, z ugiętymi nogami, a Josh wślizguje się miedzy moje uda. Oplata mój brzuch ramionami, podnosi mnie do góry ( głowa, łopatki i palce nóg wciąż leżą na masce ) i wsuwa się we mnie. Porusza mną w przód i tył. Wyciągam ręce za sobą, usiłując znaleźć cokolwiek, na czym będę mogła zacisnąć ręce, ale nie znajduję nic, co by mi to umożliwiło. Zaciskam więc palce na jego ramionach; na nabrzmiałych mięśniach, które napinają się jeszcze bardziej pod wpływem mojego dotyku. Skupiam wzrok na jego twarzy, gdy zaczynam odczuwać ciężar w podbrzuszu. Kładzie mnie płasko na plecach i ( nie zatrzymując się ), zaczyna masować moją łechtaczkę.
- Josh, ja...
- Ćśś, skarbie. Dojdź.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zaczynam krzyczeć jego imię i wbijać paznokcie w jego plecy oraz ręce.
Wychodzi ze mnie, a ja od razu dopadam jego członka. Wkładam go do ust. Jedną ręką zaczynam masować jego jądra. Słyszę jak jęczy i klnie. Wkrótce dochodzi w moich ustach, a ja szybko połykam cały ejakulat. Jego twarz wyraża sprzeczne emocje. Widzę i podniecenie, i wstyd, i pewnego rodzaju... złość.
- Wcale nie musiałaś tego robić - mówi cicho, z wyrzutem sumienia i przyciąga mnie do siebie. Raz całuje mnie w nos.
Siadam na nim okrakiem, a on opiera się o szybę. - Przestań mnie tak traktować - proszę i przejeżdżam językiem o jego szczękę.
- Jak traktować, Jeny?
- Tak, jakbym miała umrzeć od tego, że zrobiłam coś dla twojej przyjemności.
Szczelnie owija mnie ramionami, a ja ujmuję jego twarz w dłonie, żeby pocałować do w usta. Zatrzymuję się jednak i przez chwilę wpatruję się w jego oczy.
- Jesteś jak moja własna porcelanowa laleczka, delikatna, piękna, krucha - zaczyna. - Boję się, że się zniszczysz od robienia takich rzeczy.
Śmieję się w głos i w końcu całuję go namiętnie. - Więc jaką widzisz w tym moją rolę? Mam leżeć pod tobą i pięknie wyglądać? Być bierną?
Uśmiecha się, ukazując zęby. - Yhym, coś w tym rodzaju. Masz leżeć, pięknie wyglądać i odpływać... - mówi i parska śmiechem. - Żartuję. Chodzi mi o to, że źle się czuję, kiedy robisz takie rzeczy, jak połykanie mojej...
Nie daję mu dokończyć, bo wchodzę nim w siebie i zaczynam podskakiwać, wspierając się o jego barki. - Druga runda.
Wpierw zaciska palce na moich biodrach, a następnie owija mnie całą.
Na dworze jest cicho. Jesteśmy sami. Słychać tylko świst wiatru, szum liści, nasze nierówne oddechy oraz odgłosy odbijanych się od siebie ciał.
Chociaż jest już prawie ciemno, widzę jego twarz - mokrą od potu. Przypatruję się jego ustom, nosowi, policzkom, oczom. Gdzieniegdzie dostrzegam strużkę potu, płynącą ku jego brodzie, która następnie spływa mi na piersi. Przytula mnie jeszcze ciaśniej i sapie mi w ucho, w przerwach szepcząc, że mnie kocha. Odpowiadam mu tym samym.
Nasze wrażliwe miejsca intymne ponownie eksplodują. Jedno po drugim. Jesteśmy wykończeni, więc leżymy przez chwilę, wpatrując się w niebo, a następnie wracamy do auta.
W aucie kochamy się jeszcze raz.
niedziela, 18 października 2015
czwartek, 20 sierpnia 2015
joshifer 2
Czując drobne palce Jennifer, ściskające moje ramiona i kark, jęczę pod nosem i schylam głowę.
Uda dziewczyny są po obu stronach moich boków. Łydki zwisają jej swobodnie. Podczas kiedy ja stoję w basenie do pasa, ona moczy zaledwie kostki. Moje plecy stykają się z zimną powierzchnią kafelków, ale to jedynie potęguje moje podniecenie. Przybliża się, opiera klatką piersiową o moje plecy i całuje mnie w szyję, na końcu delikatnie ją kąsając.
Palce przenosi na moje ramię, rozmasowuje moje stężałe mięśnie, które pod jej dotykiem nieco się rozluźniają. Ale nie za bardzo, bo w tym samym momencie odrywa jedną doń i przenosi ją na moje biodro, żeby wsunąć ciepłą rękę za gumkę moich bokserek. Zsuwa je nieco niżej i odsłania włosy nad samym penisem.
Nagle łapię ją za kostkę i ciągnę, więc w rezultacie ląduje w wodzie z pluskiem. Przez chwilę jest pod powierzchnią i miota się tam, jakby jej mózg jeszcze nie odnotował tego wydarzenia, ale po kilku sekundach w końcu wynurza się i obdarowuje mnie jednym, zabójczym spojrzeniem. Jej zdenerwowanie jednak nie trwa długo, bo szybko rzuca się na mnie i całuje. Wsuwa ręce pod moje kąpielówki i ściska pośladki. Ciągnie zębami moją dolną wargę i aż szaleję, gdy zaczyna składać pocałunki na moich obojczykach. A następnie na ramionach. I klatce piersiowej. I brzuchu.
Zatrzymuje się dopiero przy pępku, gdzie prawie klęczy, a woda sięga jej brody. Gdyby dobrze klęknęła, zanurzyłaby się po czubek głowy. I wkrótce, po ściągnięciu mi dolnej części garderoby, klęka przede mną. Serce aż podskakuje mi z podekscytowania, gdy patrzę na jej oblicze pod wodą. Całuje czubek mojego penisa i wynurza się, żeby zaczerpnąć powietrza. Ale tylko na moment, bo zaraz znów jest pod powierzchnią i wkłada moją męskość do ust. Opieram się lędźwiami o brzeg basenu i zaciskam dłonie na własnych włosach. Znów się wynurza tylko po to, żeby chwile pooddychać i znów znaleźć się na wysokości mojego członka, którego pieści ustami i językiem.
Jej włosy pływają na gładkiej tafli, ręce spoczywają na moim udzie, a głowa rozkosznie się kołysze. Jestem pod wrażeniem tego jak długo potrafi wstrzymać powietrze. I że potrafi robić takie rzeczy w takich warunkach. Jęczę w głos. Wydaję z siebie te dźwięki nawet jak się wynurza, bo przyjemność nie opuszcza mnie jeszcze przez krótką chwilę.
- Jesteś kompletnie szalona, Jennifer - stwierdzam, gdy wraca do całowania mojej szyi.
Nie odpowiada, tylko śmieje się pod nosem.
Kiedy przykleja się do mnie całym ciałem i czuję, że moje przyrodzenie wbija się jej w wzgórek łonowy. Zaczynam błądzić rękami po jej plecach. Od nowa poznaję każdy skrawek jej ciała. Moje pace przesuwają się wzdłuż jej kręgosłupa - od linii włosów przez część piersiową do lędźwi.
Niby przypadkiem zahaczam kciukiem o sznureczek, podtrzymujący jej stanik i puszczam jej piersi wolno. Górna część jej garderoby pływa swobodnie po wodzie, a dolna wkrótce jej wtóruje.
Stoi nago. W połowie mokra.
Odchodzi kilka kroków do tyłu i pozwala mi nacieszyć oczy swoim widokiem. Przerzuca włosy na jedną stronę, patrzy w niebo i odwraca się do mnie plecami. Zachęcająco wypina pośladki, a ja momentalnie znajduję się za nią. Całuję miejsce za jej uchem, zaraz tam, gdzie kończą się jej włosy, a zaczyna jedwabista skóra. Wodzę spodem słoni po jej plecach, zjeżdżam na boki, aż do bioder i pośladków. Zniżam się, ściskam i obcałowuję najpierw jeden pośladek, a potem drugi.
Nagle przekładam głowę między jej udami i podnoszę do pionu. Czuję jej kobiecość, dopasowującą się do mojego karku. Instynktownie łapie się mojej głowy - zanurza palce w moich włosach i delikatnie je ciągnie. Ja natomiast przytrzymuję ją za uda.
- Josh - sapie. - Nie ruszaj głową.
Więc na złość zaczynam kręcić głową jeszcze bardziej, a ona drapie mnie w szyję i jęczy.
Kładę ją na plecach przy brzegu. Sam staję między jej nogami i schylam się, żeby ugryźć wewnętrzną stronę jej ud. Podnosi się na przedramionach i z rozwartymi ustami przygląda się moim poczynaniom. Nachylam się nad nią i ujmuję jedną pierś. Nie pozwalam się prosić, gdy jęczy, że chce bym ssał jej sutek. Robię to z dużym zapałem. I nie zapominam też o drugiej piersi, której poświęcam tyle samo uwagi, co pierwszej. Moja ręka nieoczekiwanie zmienia kierunek i zatapia się w niej. Jennifer piszczy, zaskoczona moim ruchem i łapie się mojego ramienia. Wbija w nie paznokcie i wcale się nie zdziwię, gdy jutro będę miał tam krwiste ślady.
Dołączam jeszcze jeden palec i przyśpieszam. Kciukiem krążę przy jej łechtaczce. Składam mokre całusy na całym jej brzuchu. Językiem obtaczam pępek. Dziewczyna wije się pode mną, to sprawia, że jestem jeszcze bardziej podniecony, a mój wzwód zaraz wybuchnie.
Zmieniam taktykę i zaczynam pieścić jej kobiecość ustami. Całuję, liżę, ssę, dmucham powietrzem i wsuwam język.
Opieram się o brzeg i podnoszę się, używając siły własnych mięśni. Jennifer w tym momencie wstaje. Kładę się na nagrzanych, gładkich kamieniach i przyglądam się jej, gdy klęka i idzie, zmysłowo kręcąc biodrami, i robiąc kuszące miny. Zamykam dłoń na swojej męskości i poruszam nią w górę i w dół. Sapię. Nie odrywam wzroku od jej konterfektu - wciąż mokrego i gorącego.
Nachyla się nade mną i kładzie rękę na mojej. W ten sposób pomaga mi sprawiać sobie przyjemność. Po chwili znów wkłada mojego penisa do ust. Wolną ręką dotyka moich jąder.
Klnę pod nosem i zagryzam wargę.
Jennifer opiera się na rękach i jednym kolanie. Wypina ku mnie pośladki, a ja wchodzę w nią, trzymając w poziomie jej nogę. Drugą dłoń usadawiam na jej biodrze. Robię jeden, powolny ruch, a za nim kolejny, i kolejny. Z każdym następnym trochę przyśpieszam. Czuję jaka jest mokra. Jaka podniecona, i jaka pożądliwa. I szalona. Przede wszystkim szalona.
Zmieniamy pozycję, gdyż poprzednia jest nieco męcząca.
Kładę się na plecach, uginam nogi. Jennifer siada na mnie, plecami do mojej twarzy, i kładzie dłonie na moich kolanach. Wbija mi paznokcie w skórę, gdy robi pierwszy ruch. Teraz to ona ma władzę. Faluje biodrami. Mam piękny widok na jej pośladki, więc nie czekam długo, chowam je w dłoniach i pomagam jej podskakiwać na mnie. Jej tyłek trzęsie się przy każdym ruchu, gdy nasze skóry się ze sobą spotykają. Mam też doskonały widok na to, jak mój penis wsuwa się i wysuwa z jej wnętrza.
Jęczy głośno, wypuszczając powietrze przez usta, i kładzie czoło na swojej dłoni, która z kolei spoczywa na mojej nodze. Wygina plecy w łuk, wychyla się do przodu i dosięga zębami mojej skóry.
Nagle zaciskam palce na jej biodrach - wydawałoby się za mocno, ale nie narzeka, i ciągnę ją do tyłu. Przez moment obydwoje turlamy się po kamieniach, prawie wpadamy do wody. Walczymy o dominację. Kiedy w końcu znajduję się na górze, przyciskam ją całym ciężarem ciała do podłoża i wpijam w jej wargi. Ciepłe. Miękkie. Wilgotne. Spragnione.
Nie odrywając ust od jej twarz, na oślep, wpełzam między jej uda i wolną ręką rozszerzam jej nogi. Nie wchodzę w nią jeszcze przez dłuższą chwilę. Po prostu leżymy i pieścimy się. Rozgrzewa nas słońce i własne dłonie.
Owija mnie udami w pasie zaraz po tym, gdy powoli się w nią wsunąłem. Zarzuca dłonie na moją szyję i znów przyciąga, by pocałować. I wtedy robię pierwszy ruch. Kładę przedramiona po obu stronach jej głowy, a ona skręca głowę i składa całus na moim bicepsie.
Jej piersi spotkają się z moją klatką i w tych miejscach czuję przyjemne ciarki. Wpatruję się w nią intensywnie, kiedy odchyla głowę do tyłu i sapie.
- Lubię cię taką - mówię między westchnieniami przeplatanymi z jękami. - Lubię patrzeć na twoją twarz, gdy jest ci dobrze. Uwielbiam to uczucie - przyśpieszam. - Gdy - moje ruchy są jeszcze mocniejsze. - To ja - kilka kółek biodrami. - Jestem sprawcą twojej ekstazy.
- Josh - mówi zduszonym głosem i przyciąga mnie jeszcze bliżej. Jeśli w ogóle da się być jeszcze bliżej.
Góruję nad nią, stabilny jak dąb. A ona jest jak rzeka - rozpływa się w moich rękach, ale jest tak nieokiełznana!
Nieokiełznana. Nieokiełznana i szalona! Tylko potwierdza mnie w tym przekonaniu, gdy mówi " zrób to, Josh. Po prostu zrób ". Minę ma aż nadto błagalną, a mną wstrząsają dreszcze na samą myśl tego. Robię więc kilka kolejnych ruchów, ściskam jej piersi, a ona wbija paznokcie w moje plecy. Muskam jej nos, wciąż się poruszając i prawie szczytuję. Jednak nie dochodzę w niej. Wysuwam się z jej gorącego ciała, a ona prostuje nogi. Robię kilka kroków na kolanach, aż w końcu klęczę nad jej biustem. - Kocham twoje uda - stwierdza, chichocząc.
Modlę się, żeby nie widziała rumieńca, wspinającego się na moje policzki. Ujmuję swojego prawie gotowego penisa i zaczynam poruszać dłonią. Robię to tak szybko ( a przy okazji przyglądam się Jennifer ), że nie potrzebuję zbyt długiego czasu, by dojść. Cały ejakulat ląduje na jej szyi i piersiach, a ja czuję się błogo. Podnosi głowę i raz całuje mnie w czubek mojego przyrodzenia. Ręka dziewczyny błądzi po jej górnym ciele. Zbiera substancję i zlizuje. Łapie mnie za nadgarstek, sprawia, że dotykam jej ciała i wsuwa sobie moje palce do ust. Ssie je, mrucząc przy tym nieznacznie, a ja oddaję się kolejnej małej przyjemności.
- Nie spróbujesz? - pyta, uśmiechając się z zębami. - Powinieneś to robić - zapewnia mnie. Więc robię to, a Jennifer zagryza wargę, widząc mnie takiego. Schylam się i liżę oraz ssę jej tors. Dochodzę jednak do wniosku, że najwspanialszym smakiem jest ona.
Kładę się miedzy jej udami i zatapiam wargi w jej kobiecości. Smakuje słodko i z ręką na sercu mogę obiecać, że lubię ten smak. Jest taki charakterystyczny. Smakuje po prostu jak Jennifer. Żaden inny smak; smak żadnej innej kobiety nie może się z tym równać.
Kiedy dołączam język, kolistymi ruchami masuję jej uda. Wkrótce szczytuje. A ja doznaję nowego uczucia. Zaciska się na moim języku. Czuję to aż na ustach. I nie przestaję, aż zaczyna krzyczeć moje imię i drżeć z wyraźnej rozkoszy.
Uda dziewczyny są po obu stronach moich boków. Łydki zwisają jej swobodnie. Podczas kiedy ja stoję w basenie do pasa, ona moczy zaledwie kostki. Moje plecy stykają się z zimną powierzchnią kafelków, ale to jedynie potęguje moje podniecenie. Przybliża się, opiera klatką piersiową o moje plecy i całuje mnie w szyję, na końcu delikatnie ją kąsając.
Palce przenosi na moje ramię, rozmasowuje moje stężałe mięśnie, które pod jej dotykiem nieco się rozluźniają. Ale nie za bardzo, bo w tym samym momencie odrywa jedną doń i przenosi ją na moje biodro, żeby wsunąć ciepłą rękę za gumkę moich bokserek. Zsuwa je nieco niżej i odsłania włosy nad samym penisem.
Nagle łapię ją za kostkę i ciągnę, więc w rezultacie ląduje w wodzie z pluskiem. Przez chwilę jest pod powierzchnią i miota się tam, jakby jej mózg jeszcze nie odnotował tego wydarzenia, ale po kilku sekundach w końcu wynurza się i obdarowuje mnie jednym, zabójczym spojrzeniem. Jej zdenerwowanie jednak nie trwa długo, bo szybko rzuca się na mnie i całuje. Wsuwa ręce pod moje kąpielówki i ściska pośladki. Ciągnie zębami moją dolną wargę i aż szaleję, gdy zaczyna składać pocałunki na moich obojczykach. A następnie na ramionach. I klatce piersiowej. I brzuchu.
Zatrzymuje się dopiero przy pępku, gdzie prawie klęczy, a woda sięga jej brody. Gdyby dobrze klęknęła, zanurzyłaby się po czubek głowy. I wkrótce, po ściągnięciu mi dolnej części garderoby, klęka przede mną. Serce aż podskakuje mi z podekscytowania, gdy patrzę na jej oblicze pod wodą. Całuje czubek mojego penisa i wynurza się, żeby zaczerpnąć powietrza. Ale tylko na moment, bo zaraz znów jest pod powierzchnią i wkłada moją męskość do ust. Opieram się lędźwiami o brzeg basenu i zaciskam dłonie na własnych włosach. Znów się wynurza tylko po to, żeby chwile pooddychać i znów znaleźć się na wysokości mojego członka, którego pieści ustami i językiem.
Jej włosy pływają na gładkiej tafli, ręce spoczywają na moim udzie, a głowa rozkosznie się kołysze. Jestem pod wrażeniem tego jak długo potrafi wstrzymać powietrze. I że potrafi robić takie rzeczy w takich warunkach. Jęczę w głos. Wydaję z siebie te dźwięki nawet jak się wynurza, bo przyjemność nie opuszcza mnie jeszcze przez krótką chwilę.
- Jesteś kompletnie szalona, Jennifer - stwierdzam, gdy wraca do całowania mojej szyi.
Nie odpowiada, tylko śmieje się pod nosem.
Kiedy przykleja się do mnie całym ciałem i czuję, że moje przyrodzenie wbija się jej w wzgórek łonowy. Zaczynam błądzić rękami po jej plecach. Od nowa poznaję każdy skrawek jej ciała. Moje pace przesuwają się wzdłuż jej kręgosłupa - od linii włosów przez część piersiową do lędźwi.
Niby przypadkiem zahaczam kciukiem o sznureczek, podtrzymujący jej stanik i puszczam jej piersi wolno. Górna część jej garderoby pływa swobodnie po wodzie, a dolna wkrótce jej wtóruje.
Stoi nago. W połowie mokra.
Odchodzi kilka kroków do tyłu i pozwala mi nacieszyć oczy swoim widokiem. Przerzuca włosy na jedną stronę, patrzy w niebo i odwraca się do mnie plecami. Zachęcająco wypina pośladki, a ja momentalnie znajduję się za nią. Całuję miejsce za jej uchem, zaraz tam, gdzie kończą się jej włosy, a zaczyna jedwabista skóra. Wodzę spodem słoni po jej plecach, zjeżdżam na boki, aż do bioder i pośladków. Zniżam się, ściskam i obcałowuję najpierw jeden pośladek, a potem drugi.
Nagle przekładam głowę między jej udami i podnoszę do pionu. Czuję jej kobiecość, dopasowującą się do mojego karku. Instynktownie łapie się mojej głowy - zanurza palce w moich włosach i delikatnie je ciągnie. Ja natomiast przytrzymuję ją za uda.
- Josh - sapie. - Nie ruszaj głową.
Więc na złość zaczynam kręcić głową jeszcze bardziej, a ona drapie mnie w szyję i jęczy.
Kładę ją na plecach przy brzegu. Sam staję między jej nogami i schylam się, żeby ugryźć wewnętrzną stronę jej ud. Podnosi się na przedramionach i z rozwartymi ustami przygląda się moim poczynaniom. Nachylam się nad nią i ujmuję jedną pierś. Nie pozwalam się prosić, gdy jęczy, że chce bym ssał jej sutek. Robię to z dużym zapałem. I nie zapominam też o drugiej piersi, której poświęcam tyle samo uwagi, co pierwszej. Moja ręka nieoczekiwanie zmienia kierunek i zatapia się w niej. Jennifer piszczy, zaskoczona moim ruchem i łapie się mojego ramienia. Wbija w nie paznokcie i wcale się nie zdziwię, gdy jutro będę miał tam krwiste ślady.
Dołączam jeszcze jeden palec i przyśpieszam. Kciukiem krążę przy jej łechtaczce. Składam mokre całusy na całym jej brzuchu. Językiem obtaczam pępek. Dziewczyna wije się pode mną, to sprawia, że jestem jeszcze bardziej podniecony, a mój wzwód zaraz wybuchnie.
Zmieniam taktykę i zaczynam pieścić jej kobiecość ustami. Całuję, liżę, ssę, dmucham powietrzem i wsuwam język.
Opieram się o brzeg i podnoszę się, używając siły własnych mięśni. Jennifer w tym momencie wstaje. Kładę się na nagrzanych, gładkich kamieniach i przyglądam się jej, gdy klęka i idzie, zmysłowo kręcąc biodrami, i robiąc kuszące miny. Zamykam dłoń na swojej męskości i poruszam nią w górę i w dół. Sapię. Nie odrywam wzroku od jej konterfektu - wciąż mokrego i gorącego.
Nachyla się nade mną i kładzie rękę na mojej. W ten sposób pomaga mi sprawiać sobie przyjemność. Po chwili znów wkłada mojego penisa do ust. Wolną ręką dotyka moich jąder.
Klnę pod nosem i zagryzam wargę.
Jennifer opiera się na rękach i jednym kolanie. Wypina ku mnie pośladki, a ja wchodzę w nią, trzymając w poziomie jej nogę. Drugą dłoń usadawiam na jej biodrze. Robię jeden, powolny ruch, a za nim kolejny, i kolejny. Z każdym następnym trochę przyśpieszam. Czuję jaka jest mokra. Jaka podniecona, i jaka pożądliwa. I szalona. Przede wszystkim szalona.
Zmieniamy pozycję, gdyż poprzednia jest nieco męcząca.
Kładę się na plecach, uginam nogi. Jennifer siada na mnie, plecami do mojej twarzy, i kładzie dłonie na moich kolanach. Wbija mi paznokcie w skórę, gdy robi pierwszy ruch. Teraz to ona ma władzę. Faluje biodrami. Mam piękny widok na jej pośladki, więc nie czekam długo, chowam je w dłoniach i pomagam jej podskakiwać na mnie. Jej tyłek trzęsie się przy każdym ruchu, gdy nasze skóry się ze sobą spotykają. Mam też doskonały widok na to, jak mój penis wsuwa się i wysuwa z jej wnętrza.
Jęczy głośno, wypuszczając powietrze przez usta, i kładzie czoło na swojej dłoni, która z kolei spoczywa na mojej nodze. Wygina plecy w łuk, wychyla się do przodu i dosięga zębami mojej skóry.
Nagle zaciskam palce na jej biodrach - wydawałoby się za mocno, ale nie narzeka, i ciągnę ją do tyłu. Przez moment obydwoje turlamy się po kamieniach, prawie wpadamy do wody. Walczymy o dominację. Kiedy w końcu znajduję się na górze, przyciskam ją całym ciężarem ciała do podłoża i wpijam w jej wargi. Ciepłe. Miękkie. Wilgotne. Spragnione.
Nie odrywając ust od jej twarz, na oślep, wpełzam między jej uda i wolną ręką rozszerzam jej nogi. Nie wchodzę w nią jeszcze przez dłuższą chwilę. Po prostu leżymy i pieścimy się. Rozgrzewa nas słońce i własne dłonie.
Owija mnie udami w pasie zaraz po tym, gdy powoli się w nią wsunąłem. Zarzuca dłonie na moją szyję i znów przyciąga, by pocałować. I wtedy robię pierwszy ruch. Kładę przedramiona po obu stronach jej głowy, a ona skręca głowę i składa całus na moim bicepsie.
Jej piersi spotkają się z moją klatką i w tych miejscach czuję przyjemne ciarki. Wpatruję się w nią intensywnie, kiedy odchyla głowę do tyłu i sapie.
- Lubię cię taką - mówię między westchnieniami przeplatanymi z jękami. - Lubię patrzeć na twoją twarz, gdy jest ci dobrze. Uwielbiam to uczucie - przyśpieszam. - Gdy - moje ruchy są jeszcze mocniejsze. - To ja - kilka kółek biodrami. - Jestem sprawcą twojej ekstazy.
- Josh - mówi zduszonym głosem i przyciąga mnie jeszcze bliżej. Jeśli w ogóle da się być jeszcze bliżej.
Góruję nad nią, stabilny jak dąb. A ona jest jak rzeka - rozpływa się w moich rękach, ale jest tak nieokiełznana!
Nieokiełznana. Nieokiełznana i szalona! Tylko potwierdza mnie w tym przekonaniu, gdy mówi " zrób to, Josh. Po prostu zrób ". Minę ma aż nadto błagalną, a mną wstrząsają dreszcze na samą myśl tego. Robię więc kilka kolejnych ruchów, ściskam jej piersi, a ona wbija paznokcie w moje plecy. Muskam jej nos, wciąż się poruszając i prawie szczytuję. Jednak nie dochodzę w niej. Wysuwam się z jej gorącego ciała, a ona prostuje nogi. Robię kilka kroków na kolanach, aż w końcu klęczę nad jej biustem. - Kocham twoje uda - stwierdza, chichocząc.
Modlę się, żeby nie widziała rumieńca, wspinającego się na moje policzki. Ujmuję swojego prawie gotowego penisa i zaczynam poruszać dłonią. Robię to tak szybko ( a przy okazji przyglądam się Jennifer ), że nie potrzebuję zbyt długiego czasu, by dojść. Cały ejakulat ląduje na jej szyi i piersiach, a ja czuję się błogo. Podnosi głowę i raz całuje mnie w czubek mojego przyrodzenia. Ręka dziewczyny błądzi po jej górnym ciele. Zbiera substancję i zlizuje. Łapie mnie za nadgarstek, sprawia, że dotykam jej ciała i wsuwa sobie moje palce do ust. Ssie je, mrucząc przy tym nieznacznie, a ja oddaję się kolejnej małej przyjemności.
- Nie spróbujesz? - pyta, uśmiechając się z zębami. - Powinieneś to robić - zapewnia mnie. Więc robię to, a Jennifer zagryza wargę, widząc mnie takiego. Schylam się i liżę oraz ssę jej tors. Dochodzę jednak do wniosku, że najwspanialszym smakiem jest ona.
Kładę się miedzy jej udami i zatapiam wargi w jej kobiecości. Smakuje słodko i z ręką na sercu mogę obiecać, że lubię ten smak. Jest taki charakterystyczny. Smakuje po prostu jak Jennifer. Żaden inny smak; smak żadnej innej kobiety nie może się z tym równać.
Kiedy dołączam język, kolistymi ruchami masuję jej uda. Wkrótce szczytuje. A ja doznaję nowego uczucia. Zaciska się na moim języku. Czuję to aż na ustach. I nie przestaję, aż zaczyna krzyczeć moje imię i drżeć z wyraźnej rozkoszy.
środa, 29 lipca 2015
Joshifer 1
Podkurczam nogi i przysuwam się bliżej Josha, który silną ręką
gładzi mnie po plecach. Kreślę palcem różne wzory na jego klatce
piersiowej, usłanej włoskami. Kątem oka dostrzegam, że mi się przygląda,
ale wzrok skupia na telewizorze. Przyciskam usta do jego sutka i całuję
go raz za razem, a chłopak śmieje się pod nosem i odgarnia mi włosy z
twarzy, przeciągając mnie jeszcze bliżej siebie. Wzdycham, wiedząc, że
niewiele zdziałam, chcąc oderwać jego uwagę od filmu. Robię drugie
podejście i przenoszę mokre pocałunki na jego szyję.
Zaciska rękę na moim udzie, wyraźnie pobudzony, i z łatwością przerzuca moją nogę przez siebie. Siedzę na nim okrakiem i wtulam się w niego, kładąc policzek na jego ramieniu. Zastygam w tej pozycji. Cieszę się, wiedząc, że odniosłam sukces.
Tym razem to on przejmuje inicjatywę, szepcząc mi do ucha, że pogrywam niesprawiedliwie. Pociera nosem o czubek mojego i całuje mnie w usta, a ja pogłębiam pocałunek, na koniec zagryzając jego dolną wargę. Zarzucam dłonie na jego szyję i posyłam mu uśmiech, który od razu oddaje, cmokając po tym moje nadgarstki i przedramiona. Ujmuje w dłonie moją twarz i pieści wargami moje usta. Wsuwa ręce pod moją koszulkę, gdzie szybko odnajduje zapięcie stanika, ale zostawia go w spokoju. Jego palce jednak błądzą w tamtych obszarach. Zaciska pięści na dole mojej bluzki i ściąga mi ją przez głowę, po czym rzuca ją za siebie. Z sekundy na sekundę pocałunek przeradza się w szaloną bitwę, w której oboje walczymy o dominację, chociaż nasze języki są idealnie kompatybilne. Oboje czujemy w jakim kierunku to idzie, chociaż kochaliśmy się tylko raz. Dłonie chłopaka lądują na moich pośladkach. Josh delikatnie podnosi mnie, zakleszcza w niedźwiedzim uścisku i wstaje.
- Tutaj -szepczę, gdy orientuję się, że zmierza do sypialni. Nieznacznie kiwa głową i wraca do salonu, gdzie przyciska mnie plecami do zimnej ściany. Owijam się mocniej wokoło jego pasa. Jest ubrany w szare dresy i nic więcej... Ja zostałam w samej bieliźnie, ponieważ siedziałam w jego koszulce, która jest na mnie tak duża, że sięga do połowy uda. Wiem, że Josha rozbudza widok mnie w jego ubraniach.
Wplątuje palce w jego włosy i ciągnę je delikatnie do tyłu, a on warczy, co wywołuje u mnie ciarki na skórze. Jego twarz jest na wysokości mojej szyi, więc schyla głowę, żeby ssać mój dekolt.
Stopą zahaczam o brzeg jego spodni i delikatnie zsuwam je w dół, więc odsłaniam mu pośladki oraz kawałek penisa. Nawet nie dziwię się, gdy orientuję się, że nie ma bielizny.
Stawia mnie na ziemi. Stoję naprzeciwko okna, twarzą do szyby. Josh jest za mną i obejmuje mnie przez chwilę. Zsuwa najpierw jedno, a zaraz potem drugie ramiączko mojego stanika i obcałowuje moje ramię. Rozpina zapięcie i powoli, bardzo powoli, ściąga mój biustonosz. Kładę obydwie dłonie na szybie i zamykam oczy, kiedy czuję, jak Josh kuca i gładzi moje nogi. Zaczyna na łydce, kończy na pośladku, który ściska całą dłonią. Piszczę, gdy nagle czuję uderzenie w dolnej części pleców. Kiedy dochodzi do mnie co się stało, czuję kolejne dwa. Sapię i odwracam głowę do tyłu, by popatrzeć na Josha, który klęczy i z diabelskim uśmiechem pociera mój tyłek. Biorę szybkie oddechy i zagryzam wargę, kiedy otrzymuję jeszcze jednego klapsa. Czuję ucisk w dolnej części brzucha. To szalenie cudowne uczucie. Mam ochotę poprosić go o kolejne klapsy.
Chłopak gryzie mój pośladek i ciągnie zębami moje koronkowe figi. Ubolewam nad tym, że nie mam na czym zacisnąć pięści. Ściąga mi bieliznę i delikatnie rozszerza mi nogi. Instynktownie pochylam się do tyłu, wypinając pośladki. Zaciska rękę na moim udzie, ciągnie mnie delikatnie w dół i wyznacza sobie ścieżkę z pocałunków, a ostatni zostawia blisko wejścia we mnie. Rozszerza mi pośladki i siada pode mną.
Najpierw obcałowuje moje uda, później wzgórek łonowy i w końcu dociera do celu, gdzie nie skąpi pocałunków. Wkrótce używa języka, który wsuwa we mnie. Ciepło rozchodzi się po moim ciele i mam ochotę jęczeć, ale powstrzymuję się.
- Dalej - słyszę z dołu. - Zajęcz dla mnie.
Same te słowa wzbudzają we mnie nowe uczucia. Kiedy wkłada we mnie jeden palec, a zaraz za nim drugi, ulegam i wydaję z siebie pierwszy dźwięk. Używa tylko prawej ręki, a lewą pieści mój brzuch.
Josh wstaje i klatką piersiową przyciska mnie do szyby, trzymając mnie za biodra, żebym nadal się wypinała.
Moje piersi spotykają się z oknem, z zimną powierzchnią, która sprawia, że moje sutki twardnieją. Przez chwilę patrzę przed siebie. Niebo jest zupełnie gładkie, ale ciemne i usłane gwiazdami. Księżyc w pełni wisi na środku i mam wrażenie, że zaraz spadnie, bo jest tak niestabilny.
Przykładam policzek do szyby i dmucham na nią ciepłym powietrzem, więc przed moimi ustami tworzy się para.
Przypuszczam, że ściąga do końca dresy, bo przez moment nie czuję żadnego dotyku, ale po kilku sekundach rozjuszającej ciszy, znów zaciska dłonie na moich biodrach.
- Jak się czujesz? - pyta, masując moje piersi. Moja dłoń wędruje do czegoś, co wbija mi się w pośladki. Dotykam nabrzmiałego członka chłopaka i posuwam ręką w dół, i w górę. Josh sapie i jeszcze bardziej przyciska mnie do szyby. Nagle łapie mnie za łokcie, które przywiera do moich boków. Wbija mi palce w skórę, co podnieca mnie jeszcze bardziej. - Jesteś niegrzeczną dziewczynką.
- Staram się - stwierdzam zalotnie, ocierając się tyłem o jego członka, na co odpowiada pocałunkiem w szyję.
Stopą zahacza o moją stopę i rozsuwa moje nogi. Przejeżdża dłonią po moim kręgosłupie i nakierowuje penisa na wejście we mnie.
Najpierw wsuwa samą główkę, którą kilka razy wkłada i wyciąga, ale wcale się nie śpieszy. Jego ruchy są powolne, ale bardzo stymulujące, bo przy okazji ociera się o moją łechtaczkę. Zamykam oczy i jęczę, gdy odczuwam całą męskość chłopaka w sobie. Wsunął się we mnie do końca, bo czuję jak przyciska biodra do mojego ciała. Odrywam dłonie od szyby i odchylam je za siebie, by wbić paznokcie w jego pośladki. Syczy mi wprost do ucha i całuje w kark, a następnie opiera na nim dłoń. Opuszczam głowę i zaciskam oczy. Jego biodra falują melodyjnie w rytmie naszych ciężkich oddechów.
Kładzie dłonie na moich piersiach i ciągnie mnie do tyłu, więc wyginam plecy w łuk i przywieram pośladkami do jego krocza. Odchylam głowę w bok, więc mam idealny widok na jego twarz. Gładzę jego policzek, a on całuje mnie w wargi, gdy nieznacznie przyśpiesza.
- Błagam, szybciej - mówię przez zduszony oddech i przejeżdżam zębami po jego ramieniu, które na koniec zanurzam w jego skórze. Czuję jak jego mięśnie się napinają pod wpływem moich słów. Wykonuje moją prośbę niemalże od razu. Wiem, że nie trzeba mówić mu dwa razy. Dba o moje potrzeby.
Josh szepcze mi do ucha nieprzyzwoite słowa, co rozjusza mnie jeszcze bardziej.
Nagle obraca mnie, więc staję twarzą do niego. Zaciska palce na moim tyłku i podnosi mnie do góry. Szczelnie owijam go udami, a on opuszcza mnie na swojego penisa. Owijam ręce wokoło jego szyi, a on trzyma mnie mocno, więc nie boję się o upadek. Za plecami nie mam oparcia, jestem zdana tylko na siłę Josha, ale czuję się niesamowicie stabilnie. Przerzucam włosy na jedną stronę
Staram się podskakiwać, ale bardziej ocieram się o niego, niż wykonuję konkretne ruchy. Dopiero, gdy chłopak ugina nogi i zaczyna mi pomagać, czuję wsunięcia i wysunięcia. Siła grawitacji działa tu na moją korzyść, ponieważ Josh jest we mnie tak głęboko...
Chowam twarz w jego szyi i jęczę, czując wyraźną przyjemność. Nadgryzam płatek jego ucha, a on przyciska mnie bliżej siebie.
Josh wsuwa mi do ust koniuszek kciuka, który opiera na moich zębach i delikatnie naciska na nie. Zamykam usta i najpierw ssę jego palec, a potem przygryzam.
Nagle zaczyna iść, ale jest wciąż we mnie. Nie porusza się z premedytacją, ale gdy wchodzi po schodach, delikatnie na nim podskakuję. Oddycham głęboko i przyglądam się jego twarzy. Po czole i koło skroni spływają mu strużki potu. Zresztą tors też ma cały mokry.
Wchodzimy do jego sypialni i kładzie mnie na łóżku. Na chwile staje przede mną, żeby mi się przyglądnąć. Leżę i usycham z pragnienia, a on... po prostu stoi ze splecionymi ramionami i z zawadiackim uśmiechem. Mogę się założyć, że próbuje się ze mną droczyć.
Postanawiam więc zagrać w jego grę i układam się wygodnie na miękkich poduszkach. Najpierw po prostu gładzę swoje uda i brzuch, zamykając oczy, ale szybko zaczynam bawić się piersiami. Delikatnie rozchylam nogi i dotykam swojej kobiecości. Jęczę cichutko, gdy zaczynam poruszać palcami.
- Cholera, Jen - mówi i od razu nakrywa mnie swoim ciałem. Wgniata mnie do materaca, odbierając oddech, ale uwielbiam jego ciężar. - Nie waż się ze mną zadzierać - ostrzega groźnie, ale słyszę w jego głosie rozbawienie i miłość. Zawsze stara się udawać szalenie groźnego, niegrzecznego chłopca, ale każdy kto go zna, wie, że jest prawdziwym miśkiem.
Josh kładzie się na plecach. Przez moment, kiedy nad nim klęczę, mam czas, by poprzyglądać się jego goliźnie. Chłopak mierzy mnie wzrokiem, gdy zastygam w tej pozycji.
Automatycznie zagryzam wargę. Nawet jeśli ten epitet nie pasuje do opisania mężczyzny - jest piękny. Jego ręka spoczywa na jego udzie... Zbyt blisko jego nabrzmiałego penisa. Niby niezauważalnie dotyka czubka swojego penisa palcem wskazującym i pociera go przez chwilkę, a ja aż zaczynam drżeć z podekscytowania.
Chłopak w końcu odzywa się i nakazuje mi co mam teraz robić. Głos ma szalenie seksowny, schrypnięty. Grzecznie wykonuję jego polecenie, wiedząc, że z nim już nic nie powinno mnie zaskoczyć.
W rezultacie siedzę na jego twarzy. Rozszerza mi pośladki i przyciska jeszcze mocniej do swoich ust. Chcę odciążyć go, ale Josh nie daje za wygraną i przytrzymuje mnie blisko siebie. W końcu ulegam, a on zaczyna poruszać całą głową. Machinalnie zakrywam usta dłonią i wbijam zęby w dwa palce.
Kiedy zbieram w sobie wystarczająco dużo odwagi, nachylam się do przodu. Josh zaciska dłonie na pośladkach, jakby obawiał się, że chcę zrezygnować.
Jedną rękę kładę na jego udzie, drugą zaś zaciskam na pościeli, bo chłopak zaczyna drażnić się ze mną jednym palcem.
Nabieram powietrza i biorę do ręki jego przyrodzenie, które najpierw masuję. Josh wydaje się szczerze zaciekawiony, bo na chwile przestaje cokolwiek robić, jakby czekał na mój kolejny ruch.
Składam pocałunek na samym czubku. Następnie przejeżdżam raz czy dwa językiem po całej długości jego członka.
Chłopak zabiera się ponownie do roboty dopiero po chwili, gdy wzięłam do ust jego przyrodzenie i miał czas, żeby oddać się rozkoszy. Teraz obydwoje ścigamy się na rozrzucanie przyjemności.
Są momenty, gdy zaczyna intensywniej poruszać palcami, więc muszę na chwilę przystać, zacisnąć dłoń na jego skórze i posapać do materaca.
Jęki, które słyszę za sobą, potęgują moje doznania do tego stopnia, że zaczynam czuć ten narastający ucisk w dolnej części brzucha...
- Joshy - piszczę, jak mysz, bo on jednocześnie przyśpiesza. - Josh, ja już prawie...
Schodzę z chłopaka i patrzę na niego, a on oblizuje wargi i palce. Ten mały gest sprawia, że łapię się za brzuch i jęczę, krztusząc się powietrzem. Słyszę cichy, zduszony śmiech.
Kładę się na boku i rozchylam uda, a on, zanim kładzie się między nimi, chwile drażni moją łechtaczkę. Kiedy w końcu leżymy pierś w pierś, wchodzi we mnie, a ja owijam jego biodra ugiętymi nogami.
Mam ochotę wić się, wyginać łuk i krzyczeć, kiedy on tak mnie kocha. Czuję się przy nim bezpieczna.
Mając pod bokiem miękki materac i jedwabistą pościel oraz silne ręce Josha, rozkoszuję się uczuciem, którego nie dał mi nigdy nikt. Poruszamy się w jedności, a ja powoli rozpadam się na kawałeczki tak maleńkie, że powinnam zniknąć... ale wciąż tu jestem i wbijam paznokcie w jego plecy, po czym ciągnę nimi od góry po same pośladki, zostawiając na jego skórze krwiste ślady.
- Joshy ... -piszczę, kiedy zaciskam się na nim i wtulam się w jego klatkę piersiową, całując jego obojczyk.
- Kocham Cię - mówi cicho, gdy przykrywa nas kołdrą i przyciąga mnie do siebie, żeby przytulić się do moich pleców. Leżymy, tworząc jedność. Jesteśmy jednym ciałem, jedną duszą.
Zaciska rękę na moim udzie, wyraźnie pobudzony, i z łatwością przerzuca moją nogę przez siebie. Siedzę na nim okrakiem i wtulam się w niego, kładąc policzek na jego ramieniu. Zastygam w tej pozycji. Cieszę się, wiedząc, że odniosłam sukces.
Tym razem to on przejmuje inicjatywę, szepcząc mi do ucha, że pogrywam niesprawiedliwie. Pociera nosem o czubek mojego i całuje mnie w usta, a ja pogłębiam pocałunek, na koniec zagryzając jego dolną wargę. Zarzucam dłonie na jego szyję i posyłam mu uśmiech, który od razu oddaje, cmokając po tym moje nadgarstki i przedramiona. Ujmuje w dłonie moją twarz i pieści wargami moje usta. Wsuwa ręce pod moją koszulkę, gdzie szybko odnajduje zapięcie stanika, ale zostawia go w spokoju. Jego palce jednak błądzą w tamtych obszarach. Zaciska pięści na dole mojej bluzki i ściąga mi ją przez głowę, po czym rzuca ją za siebie. Z sekundy na sekundę pocałunek przeradza się w szaloną bitwę, w której oboje walczymy o dominację, chociaż nasze języki są idealnie kompatybilne. Oboje czujemy w jakim kierunku to idzie, chociaż kochaliśmy się tylko raz. Dłonie chłopaka lądują na moich pośladkach. Josh delikatnie podnosi mnie, zakleszcza w niedźwiedzim uścisku i wstaje.
- Tutaj -szepczę, gdy orientuję się, że zmierza do sypialni. Nieznacznie kiwa głową i wraca do salonu, gdzie przyciska mnie plecami do zimnej ściany. Owijam się mocniej wokoło jego pasa. Jest ubrany w szare dresy i nic więcej... Ja zostałam w samej bieliźnie, ponieważ siedziałam w jego koszulce, która jest na mnie tak duża, że sięga do połowy uda. Wiem, że Josha rozbudza widok mnie w jego ubraniach.
Wplątuje palce w jego włosy i ciągnę je delikatnie do tyłu, a on warczy, co wywołuje u mnie ciarki na skórze. Jego twarz jest na wysokości mojej szyi, więc schyla głowę, żeby ssać mój dekolt.
Stopą zahaczam o brzeg jego spodni i delikatnie zsuwam je w dół, więc odsłaniam mu pośladki oraz kawałek penisa. Nawet nie dziwię się, gdy orientuję się, że nie ma bielizny.
Stawia mnie na ziemi. Stoję naprzeciwko okna, twarzą do szyby. Josh jest za mną i obejmuje mnie przez chwilę. Zsuwa najpierw jedno, a zaraz potem drugie ramiączko mojego stanika i obcałowuje moje ramię. Rozpina zapięcie i powoli, bardzo powoli, ściąga mój biustonosz. Kładę obydwie dłonie na szybie i zamykam oczy, kiedy czuję, jak Josh kuca i gładzi moje nogi. Zaczyna na łydce, kończy na pośladku, który ściska całą dłonią. Piszczę, gdy nagle czuję uderzenie w dolnej części pleców. Kiedy dochodzi do mnie co się stało, czuję kolejne dwa. Sapię i odwracam głowę do tyłu, by popatrzeć na Josha, który klęczy i z diabelskim uśmiechem pociera mój tyłek. Biorę szybkie oddechy i zagryzam wargę, kiedy otrzymuję jeszcze jednego klapsa. Czuję ucisk w dolnej części brzucha. To szalenie cudowne uczucie. Mam ochotę poprosić go o kolejne klapsy.
Chłopak gryzie mój pośladek i ciągnie zębami moje koronkowe figi. Ubolewam nad tym, że nie mam na czym zacisnąć pięści. Ściąga mi bieliznę i delikatnie rozszerza mi nogi. Instynktownie pochylam się do tyłu, wypinając pośladki. Zaciska rękę na moim udzie, ciągnie mnie delikatnie w dół i wyznacza sobie ścieżkę z pocałunków, a ostatni zostawia blisko wejścia we mnie. Rozszerza mi pośladki i siada pode mną.
Najpierw obcałowuje moje uda, później wzgórek łonowy i w końcu dociera do celu, gdzie nie skąpi pocałunków. Wkrótce używa języka, który wsuwa we mnie. Ciepło rozchodzi się po moim ciele i mam ochotę jęczeć, ale powstrzymuję się.
- Dalej - słyszę z dołu. - Zajęcz dla mnie.
Same te słowa wzbudzają we mnie nowe uczucia. Kiedy wkłada we mnie jeden palec, a zaraz za nim drugi, ulegam i wydaję z siebie pierwszy dźwięk. Używa tylko prawej ręki, a lewą pieści mój brzuch.
Josh wstaje i klatką piersiową przyciska mnie do szyby, trzymając mnie za biodra, żebym nadal się wypinała.
Moje piersi spotykają się z oknem, z zimną powierzchnią, która sprawia, że moje sutki twardnieją. Przez chwilę patrzę przed siebie. Niebo jest zupełnie gładkie, ale ciemne i usłane gwiazdami. Księżyc w pełni wisi na środku i mam wrażenie, że zaraz spadnie, bo jest tak niestabilny.
Przykładam policzek do szyby i dmucham na nią ciepłym powietrzem, więc przed moimi ustami tworzy się para.
Przypuszczam, że ściąga do końca dresy, bo przez moment nie czuję żadnego dotyku, ale po kilku sekundach rozjuszającej ciszy, znów zaciska dłonie na moich biodrach.
- Jak się czujesz? - pyta, masując moje piersi. Moja dłoń wędruje do czegoś, co wbija mi się w pośladki. Dotykam nabrzmiałego członka chłopaka i posuwam ręką w dół, i w górę. Josh sapie i jeszcze bardziej przyciska mnie do szyby. Nagle łapie mnie za łokcie, które przywiera do moich boków. Wbija mi palce w skórę, co podnieca mnie jeszcze bardziej. - Jesteś niegrzeczną dziewczynką.
- Staram się - stwierdzam zalotnie, ocierając się tyłem o jego członka, na co odpowiada pocałunkiem w szyję.
Stopą zahacza o moją stopę i rozsuwa moje nogi. Przejeżdża dłonią po moim kręgosłupie i nakierowuje penisa na wejście we mnie.
Najpierw wsuwa samą główkę, którą kilka razy wkłada i wyciąga, ale wcale się nie śpieszy. Jego ruchy są powolne, ale bardzo stymulujące, bo przy okazji ociera się o moją łechtaczkę. Zamykam oczy i jęczę, gdy odczuwam całą męskość chłopaka w sobie. Wsunął się we mnie do końca, bo czuję jak przyciska biodra do mojego ciała. Odrywam dłonie od szyby i odchylam je za siebie, by wbić paznokcie w jego pośladki. Syczy mi wprost do ucha i całuje w kark, a następnie opiera na nim dłoń. Opuszczam głowę i zaciskam oczy. Jego biodra falują melodyjnie w rytmie naszych ciężkich oddechów.
Kładzie dłonie na moich piersiach i ciągnie mnie do tyłu, więc wyginam plecy w łuk i przywieram pośladkami do jego krocza. Odchylam głowę w bok, więc mam idealny widok na jego twarz. Gładzę jego policzek, a on całuje mnie w wargi, gdy nieznacznie przyśpiesza.
- Błagam, szybciej - mówię przez zduszony oddech i przejeżdżam zębami po jego ramieniu, które na koniec zanurzam w jego skórze. Czuję jak jego mięśnie się napinają pod wpływem moich słów. Wykonuje moją prośbę niemalże od razu. Wiem, że nie trzeba mówić mu dwa razy. Dba o moje potrzeby.
Josh szepcze mi do ucha nieprzyzwoite słowa, co rozjusza mnie jeszcze bardziej.
Nagle obraca mnie, więc staję twarzą do niego. Zaciska palce na moim tyłku i podnosi mnie do góry. Szczelnie owijam go udami, a on opuszcza mnie na swojego penisa. Owijam ręce wokoło jego szyi, a on trzyma mnie mocno, więc nie boję się o upadek. Za plecami nie mam oparcia, jestem zdana tylko na siłę Josha, ale czuję się niesamowicie stabilnie. Przerzucam włosy na jedną stronę
Staram się podskakiwać, ale bardziej ocieram się o niego, niż wykonuję konkretne ruchy. Dopiero, gdy chłopak ugina nogi i zaczyna mi pomagać, czuję wsunięcia i wysunięcia. Siła grawitacji działa tu na moją korzyść, ponieważ Josh jest we mnie tak głęboko...
Chowam twarz w jego szyi i jęczę, czując wyraźną przyjemność. Nadgryzam płatek jego ucha, a on przyciska mnie bliżej siebie.
Josh wsuwa mi do ust koniuszek kciuka, który opiera na moich zębach i delikatnie naciska na nie. Zamykam usta i najpierw ssę jego palec, a potem przygryzam.
Nagle zaczyna iść, ale jest wciąż we mnie. Nie porusza się z premedytacją, ale gdy wchodzi po schodach, delikatnie na nim podskakuję. Oddycham głęboko i przyglądam się jego twarzy. Po czole i koło skroni spływają mu strużki potu. Zresztą tors też ma cały mokry.
Wchodzimy do jego sypialni i kładzie mnie na łóżku. Na chwile staje przede mną, żeby mi się przyglądnąć. Leżę i usycham z pragnienia, a on... po prostu stoi ze splecionymi ramionami i z zawadiackim uśmiechem. Mogę się założyć, że próbuje się ze mną droczyć.
Postanawiam więc zagrać w jego grę i układam się wygodnie na miękkich poduszkach. Najpierw po prostu gładzę swoje uda i brzuch, zamykając oczy, ale szybko zaczynam bawić się piersiami. Delikatnie rozchylam nogi i dotykam swojej kobiecości. Jęczę cichutko, gdy zaczynam poruszać palcami.
- Cholera, Jen - mówi i od razu nakrywa mnie swoim ciałem. Wgniata mnie do materaca, odbierając oddech, ale uwielbiam jego ciężar. - Nie waż się ze mną zadzierać - ostrzega groźnie, ale słyszę w jego głosie rozbawienie i miłość. Zawsze stara się udawać szalenie groźnego, niegrzecznego chłopca, ale każdy kto go zna, wie, że jest prawdziwym miśkiem.
Josh kładzie się na plecach. Przez moment, kiedy nad nim klęczę, mam czas, by poprzyglądać się jego goliźnie. Chłopak mierzy mnie wzrokiem, gdy zastygam w tej pozycji.
Automatycznie zagryzam wargę. Nawet jeśli ten epitet nie pasuje do opisania mężczyzny - jest piękny. Jego ręka spoczywa na jego udzie... Zbyt blisko jego nabrzmiałego penisa. Niby niezauważalnie dotyka czubka swojego penisa palcem wskazującym i pociera go przez chwilkę, a ja aż zaczynam drżeć z podekscytowania.
Chłopak w końcu odzywa się i nakazuje mi co mam teraz robić. Głos ma szalenie seksowny, schrypnięty. Grzecznie wykonuję jego polecenie, wiedząc, że z nim już nic nie powinno mnie zaskoczyć.
W rezultacie siedzę na jego twarzy. Rozszerza mi pośladki i przyciska jeszcze mocniej do swoich ust. Chcę odciążyć go, ale Josh nie daje za wygraną i przytrzymuje mnie blisko siebie. W końcu ulegam, a on zaczyna poruszać całą głową. Machinalnie zakrywam usta dłonią i wbijam zęby w dwa palce.
Kiedy zbieram w sobie wystarczająco dużo odwagi, nachylam się do przodu. Josh zaciska dłonie na pośladkach, jakby obawiał się, że chcę zrezygnować.
Jedną rękę kładę na jego udzie, drugą zaś zaciskam na pościeli, bo chłopak zaczyna drażnić się ze mną jednym palcem.
Nabieram powietrza i biorę do ręki jego przyrodzenie, które najpierw masuję. Josh wydaje się szczerze zaciekawiony, bo na chwile przestaje cokolwiek robić, jakby czekał na mój kolejny ruch.
Składam pocałunek na samym czubku. Następnie przejeżdżam raz czy dwa językiem po całej długości jego członka.
Chłopak zabiera się ponownie do roboty dopiero po chwili, gdy wzięłam do ust jego przyrodzenie i miał czas, żeby oddać się rozkoszy. Teraz obydwoje ścigamy się na rozrzucanie przyjemności.
Są momenty, gdy zaczyna intensywniej poruszać palcami, więc muszę na chwilę przystać, zacisnąć dłoń na jego skórze i posapać do materaca.
Jęki, które słyszę za sobą, potęgują moje doznania do tego stopnia, że zaczynam czuć ten narastający ucisk w dolnej części brzucha...
- Joshy - piszczę, jak mysz, bo on jednocześnie przyśpiesza. - Josh, ja już prawie...
Schodzę z chłopaka i patrzę na niego, a on oblizuje wargi i palce. Ten mały gest sprawia, że łapię się za brzuch i jęczę, krztusząc się powietrzem. Słyszę cichy, zduszony śmiech.
Kładę się na boku i rozchylam uda, a on, zanim kładzie się między nimi, chwile drażni moją łechtaczkę. Kiedy w końcu leżymy pierś w pierś, wchodzi we mnie, a ja owijam jego biodra ugiętymi nogami.
Mam ochotę wić się, wyginać łuk i krzyczeć, kiedy on tak mnie kocha. Czuję się przy nim bezpieczna.
Mając pod bokiem miękki materac i jedwabistą pościel oraz silne ręce Josha, rozkoszuję się uczuciem, którego nie dał mi nigdy nikt. Poruszamy się w jedności, a ja powoli rozpadam się na kawałeczki tak maleńkie, że powinnam zniknąć... ale wciąż tu jestem i wbijam paznokcie w jego plecy, po czym ciągnę nimi od góry po same pośladki, zostawiając na jego skórze krwiste ślady.
- Joshy ... -piszczę, kiedy zaciskam się na nim i wtulam się w jego klatkę piersiową, całując jego obojczyk.
- Kocham Cię - mówi cicho, gdy przykrywa nas kołdrą i przyciąga mnie do siebie, żeby przytulić się do moich pleców. Leżymy, tworząc jedność. Jesteśmy jednym ciałem, jedną duszą.
wtorek, 7 lipca 2015
Powroty
Położyłam głowę na ramieniu chłopaka, obserwując drogę przed nami. Czas minął tak szybko, i niebawem znów znaleźliśmy się niedaleko domu. Zatrzymaliśmy się aby brama i garaż się otwarły. Przez całą przejażdżkę trzymałam się go mocno, niemal wyczuwając jego bicie serca pod cienką kurtką. Cała sytuacja wzbudziła we mnie nowy ogień. Ostatnie zbliżenie z Joshem sprawiło, że z każdą minutą pragnę go bardziej. Pragnę go od nowa aby sprawił że żar w moim ciele znów zacznie płonąć. Za każdym przyśpieszeniem silnika pożądanie między moimi nogami płonęło bardziej. Zaczęłam mieć nie odparte fantazje i już po pierwszym razie mogę stwierdzić, że z żadnym poprzednim mężczyzną nie czułam się tak dobrze jak z nim.
Wjeżdżając do środka Josh oparł motor na nóżkach i zszedł pierwszy. Maszyna jest tak masywna, że mam problemy z zejściem aby mnie nie przygniotła, przewracając się.
Josh ujął mnie w pasie i pomógł zejść z motocyklu. Zaskakuję go, oplatając w okół niego nogi. Silne dłonie odnajdują moje pośladki i zaciskają na nich palce. Wydaję z siebie jęknięcie, gdy Josh zbliża głowę do mojej. Zapomina że dzielą nas kaski i nieumyślnie zderzamy się. Oboje wybuchamy śmiechem. Nie chcąc aby zabierał ręce rozpracowuję zapięcie i zdejmuję po kolei kaski. Nie zbaczając na to gdzie upadną, rzucam oba kaski na stertę rzeczy obok. Bez żadnych przeszkód nakrywa moje usta swymi. Nie czeka pieszcząc moje wargi, lecz zyskuje sobie władzę w pocałunku. Jest żądający ale romantyczny, namiętny ale delikatny. Wszystko czego potrzeba abym zapragnęła go tu i teraz. Opuściłam nogi i dając upust tempu, subtelnie zaczynam muskać ustami jego szczękę sięgając aż po szyję.
Odchodzę od niego i zatrzymuję się przy równie masywnym Harley'u. Chwytam za gałki gładząc je w szczególnie fantazyjny sposób. Josh stojąc tam gdzie stał, uważnie mi się przygląda. Pewien pomysł zrodził się w mojej głowie. Siadając rozkrokiem na motocykl i pochylając się do przodu, zajmuję pozycję jak Josh podczas jazdy. Dotykam najróżniejszych guzików próbując uruchomić silnik. Chłopak widząc co robię staje przed motocyklem. - Jen co ty wyprawiasz? To nie zabawka, nie umiesz jeździć.
-Okej, okej. Tylko żartowałam Joshy - podnoszę dłonie, dając do zrozumienia, że niczego nie włączę.
-Znaczy, mógłbym cie nauczyć gdybyś była zainteresowana ale musisz do tego podejść poważnie, a nauka z tobą poważnie nie przebiega. I zawsze musisz pamiętać...- jego głos ucichł gdy jego oczy zauważyły co robię.
Siedząc, zaczęłam kołysać swoje biodra w przód i w tył. Niemal wyobraziłam sobie co bym czuła gdyby motocykl był włączony, a wibracje silnika dawały dodatkowych doznań. W przyjemności uchyliłam usta.
Jego oczy pociemniały
- Jen.
- Jen.
Patrząc mu w oczy, ponownie ujęłam kierownicę i sunęłam kroczem tam i z powrotem w erotycznym tempie.
-Nigdy nie zdawałam sobie sprawy jakie to świetne uczucie siedzieć na takiej maszynie z taką mocą między nogami. Wcześniej, gdy jechaliśmy bardzo szybko, silnik produkował nieziemskie wibracje. Dziewczyna, którą przewieziesz raz, z pewnością nie przestanie o tym myśleć.
-Jen, serio co ty zamierzasz?
- Czy to nie oczywiste - zapytałam podnosząc brew i oblizując usta. - Poza tym nie widzę żebyś palił się do pomocy.
- Przestań żartować, Jennifer - chwycił za kierownicę i skarcił mnie swoim spojrzeniem.
-Nawet nie żartuję, nic złego nie robię, prawda? Nie wciskam przecież żadnych guzików - przestałam się kołysać. - Nie możesz się po prostu zrelaksować? Dać upust emocjom i ponieść się fantazji? Psujesz nastrój, Joshy.
- Nie możemy wyjść z garażu, do sypialni? - podszedł do ramy drzwi i wzruszył ramionami.
- Widzę, że bardzo się stresujesz więc ustalmy zasadę. Nie musisz mnie dotykać tylko się przyglądaj, jasne?
Pokiwał głową i oparł się na komodzie, patrząc na moje akcje.
Przerzucając lewą nogę przez siedzenie, odwróciłam się w jego kierunku i zaczęłam rozsuwać suwak moich szortów.
- Nie, Jen - wykrztusił z siebie słowa.
- Ciii -zdjęłam buty i zaczęłam zsuwać spodenki. Rozpinając jego koszulę, wyszeptałam - Tylko obserwuj.
Odpaliłam motocykl. Josh podekscytowany tym co się dzieje, wplątuje dłoń we włosy. Dźwięk uruchomionej maszyny wypełnia cały dom, a wibracje, moje ciało gdy na nią siadam.
Odpaliłam motocykl. Josh podekscytowany tym co się dzieje, wplątuje dłoń we włosy. Dźwięk uruchomionej maszyny wypełnia cały dom, a wibracje, moje ciało gdy na nią siadam.
Oparłam lewą nogę na kierownicy i drugą na tylnym pedale, gdy usadawiałam się na siedzeniu. Zimna skóra tylko na chwilę ziąbiła moje pośladki. Odchyliłam plecy do tyłu. Dłoń która wcześniej gładziła wewnętrzną stronę ud, odsunęła na bok cienką, czarną tkaninę, odsłaniając moją kobiecość. Teraz ma pełny widok na moją najbardziej intymną część, niedawno przez niego poznaną. Jego ciemne oczy jakby nieruchome, skupiły się na moim ciele pomimo wcześniejszego sprzeciwu. Moje palce nieznacznie i bez pośpiechu przejeżdżają po całej długości mojego ciepła zbierając naturalny lubrykant. Słyszę trzask i widzę, że to rzeczy które spadły z szafki pod wpływem zawahania równowagi Josha, zanim usiadł na dobre. Gdy przesuwam od wejścia w górę, odnajduję łechtaczkę. W efekcie dotyku z moich ust uchodzi cichy pomruk. Przygryzam dolną wargę wykonując coraz bardziej wyraziste, koliste ruchy.
Moje oczy skupiły się na twarzy chłopaka przede mną. Siedział ledwo się poruszając i ledwo oddychając. To niewiarygodne w jaki sposób na niego oddziałuję, dotykając samą siebie. Jego sztywna postawa z napiętymi mięśniami ramion, zaciśnięta szczęka i żyły, widoczne na dłoniach i ramionach.
Kontynuowałam swoją przyjemność masując opuszkami palców najbardziej erogenny punkt w moim ciele, naciskając i drżąc na przemian. Rozsyłając po moim ciele paraliżującą przyjemność, zamknęłam oczy i zajęczałam po raz kolejny. Następne kilka chwil zaczęły sprawiać, że pragnę więcej, że czegoś mi brakuje, co tylko Josh może mi dać.
Przerzuciłam nogę na drugą stronę, chwyciłam gałki kierownicy i jak przedtem, sunęłam kroczem w przód i tył po śliskiej, skórzanej powierzchni siedzenia. Motocykl wibrował a ja razem z nim. Nie minęły sekundy gdy siedzenie pode mną stało się mokre. Dodając gazu wibracje nasilały się. Josh zacisnął pięści niespokojnie zaczął przebierać nogami. Jego spodnie zrobiły się bardziej napięte od napięcia które się tam buduje. Przewraca oczami jakby próbował uciec od widoku który ma przed sobą.
- Joo...sh - zajęczałam gdy napięcie między moimi nogami stawało się coraz bardziej nie do zniesienia.
Odszedł spod szafki i zaczął się kręcić między motorami. - Cholera, Jen! Nigdy w życiu nie widziałem nic bardziej seksowniejszego niż ty molestująca mój motocykl. Mnóstwo razy sobie to wyobrażałem ale ciebie dotykającą się na moim motorze nigdy.Tak bardzo cię pragnę, zaraz stracę tu i teraz. - Jego ciało płonie w pożądaniu. Żyły widocznie pulsują pod powierzchnią skóry i dłonie nie widzą gdzie spocząć. Zamknęłam oczy i pokryłam się w spazmach.
-Chodź do mnie Josh, chcę żebyś... - mruczę wyciągając dłoń w jego stronę.
- Cholera - Josh cicho przeklął, zbliżając się.
Usiadł za mną na siedzeniu pasażera i nalegał abym oparła plecy o jego klatkę piersiową. Ciepły oddech na moim ramieniu wywołał gęsią skórkę. Jego dłonie bez pośpiechu gładziły wewnętrzną stronę moich ud.
- Chcesz abym cię dotykał? Sprawił, że postradasz zmysły? - wyszeptał przez skórę mojej szyi, składając tam mokre pocałunki. Uczucie jego twardego penisa odznaczającego się pod moim pośladkiem wcale nie pomagał utrzymać nerwów na wodzy.
Pokiwałam energicznie głową. - Tak! Proszę Josh...- a następnie położyłam stopy na obu uchwytach kierownicy. Pociągnął krawędź mojej koszuli, która wraz z biustonoszem, po chwili znalazła się na ziemi. Wziął w dłonie obie piersi, delikatnie je ścisnął i zaczął stymulować moje sutki rolując je między opuszkami palców. Sprawił, że moje plecy wygięły się jeszcze bardziej pod jego dotykiem.
- Gdzie jeszcze chcesz abym cię dotykał? - wycedził przez moje włosy.
- Dobrze wiesz gdzie - powiedziałam.
- Chcę abyś mi powiedziała - nie ustępował.
Nakryłam jego prawą dłoń i poprowadziłam ją wzdłuż brzucha prosto do centrum mojego rozognionego ciała, kładąc jego palce na kobiecości. - Dokładnie tutaj.
Dwa palce zatopiły sieę wewnątrz mnie, szczegółowo penetrując tamtejsze terytorium. Znajdując szczególny punkt przy którym rozpadam się na kawałeczki, zaczął krążyć wokół niego kolistymi ruchami. Podczas gdy ja walczę o równomierny oddech, on daje mi jeszcze więcej przyjemności. Czuję, że dla Josha utrzymanie emocji jest równie trudne, gdyż jego erekcja pulsuje od niechcianej bariery, jaką stawiają jego spodnie. Dźwięki, które opuszczają moje gardło są dla niego motywacją do dalszych działań.
- Podoba ci się hmm? Czy to wszystko czego pragniesz? - spytał niezwykle seksownym, chropowatym głosem.
- Nie... Pragnę czuć cię wewnątrz - dodałam nieśmiało. Josh oblizując usta wszedł we mnie jednym palcem. Wygięłam się w łuk przy tej rozkoszy, jednak wciąż potrzebowałam więcej aby przekroczyć granicę.
- Więcej.
Zdziera bieliznę, która ograniczała mu ruchy. Rzucając ją na stertę ubrań obok, nie traci czasu lecz wchodzi we mnie dwoma placami. Krzyczę z zaskoczenia i nagłej przyjemności, która rozsadzała mnie od wewnątrz. Jego oddech stawał się coraz bardziej wyrazisty, gdy silna dłoń wykonywała coraz szybsze ruchy we mnie. Zawodząc, sięgnęłam dłonią do tyłu i wplątując palce w jego włosy, ciągnęłam za końcówki. Miękkie usta znów dopadły moją szyję, zaczęły ssać i przygryzać delikatny naskórek tworząc zaczerwienienie. Wiedziałam że jestem przy granicy, niczym bulgoczący wulkan, który w sekundzie eksploduje. Do ekstazy potrzebowałam tylko jeszcze jednej rzeczy, Josh dobrze wiedział co nią było. Kciukiem znów zaczął krążyć po łechtaczce. Podwójna stymulacja sprawiła,że orgazm uderzył we mnie niczym ogromna fala. Opadłam na jego plecy całym ciężarem ciała, próbując złapać oddech. Wyciągnął palce i ostatni raz przejeżdżając mini po mojej kobiecości, wziął je do buzi i wylizał do sucha.
Odwróciłam głowę chcąc go pocałować. Ujrzałam jego promienny uśmiech. Całowaliśmy się namiętnie, pełni pasji i miłości. Objął mnie w talii i przyciągnął bliżej. Moja ręka chwyciła jego szyję gdy Josh pogłębił pocałunek. Moje dłonie powędrowały pod jego koszulkę i od razu się jej pozbyły.
Wstając, obróciłam się tyłem do przodu motocykla, pamiętając o tym że jest włączony. Josh zwinnie zdążył już zdjąć spodnie wraz z bokserkami. Członek wyskoczył z nich w gotowości, czerwony, niemal błagający o uwagę. Zamierzając zatroszczyć się o sytuację, niewinnie zamknęłam wokół niego dłoń. Josh niemal wyskoczył z siedzenia. Jęk zniekształcony przez hałas silnika, wydostał się z jego ust gdy moja dłoń przesuwała się po jego długości. Trzeźwe myśli ożywiły mu umysł gdy chwyta moją dłoń i każe puścić. - Jen.. Bardzo Cię kocham, ale nie zniosę tego rodzaju przyjemności - wysapał, wpatrując sie we mnie swoimi wielkimi oczami.
W tej pozycji, odchyliłam plecy do tyłu i trzymając szyję Josha, przyciągnęłam go do siebie do kolejnego pocałunku. Zawodzę cicho gdy jego usta odnajdują moją dolną wargę i drażnią ją między zębami. Skomlenie wysyła dreszcz przez moje ciało i nagle czuję zimno metalu kierownicy o którą jestem oparta. Gdy nachylił się nade mną uniosłam biodra do góry, zderzając się z jego erekcją. Niewielki gest dał mu do zrozumienia, że dłużej nie zniosę oczekiwania.
Postawiwszy nogi na ziemi, sięgnął po spodnie. Zaczyna grzebać w portfelu w poszukiwaniu prezerwatywy. - Nie musisz - odezwałam sie. - Jestem zabezpieczona, nie potrzebujemy... - wypowiadam słowa szybko łapiąc oddech. Kiwa głową w odpowiedzi. Trzymając moje biodra w miejscu, delikatnie wsuwa się we mnie, samą główką penisa. Wstrzymuję oddech i przygryzając wargę powstrzymuję się od jęku. Powietrze zaświstało gdy Josh gwałtownie nabrał powietrza i wypełnił mnie całą. Uczucie jego we mnie jest nieporównywalne z niczym innym, co kiedykolwiek przeżyłam. Oboje wydajemy z siebie błogie westchnięcia całkowicie wzajemne odczuwalnej przyjemności. Zaciska palce na moich biodrach mocniej gdy wysuwa i wchodzi we mnie z jeszcze większą siłą. Moje powieki mocno się zamykają z każdym uderzeniem. Biodra współpracują z jego przy każdym pchnięciu. Jesteśmy w idealnej harmonii. Bliska kolejnej fali ekstazy przyjemności, moje dłonie łapią się wszystkiego co w pobliżu. Wplatam palce w jego włosy, zaciskam na pulsujących mięśniach ramion. Nadal poszukuję czegoś, na czym mocno zacisnę dłonie. Niemal dosięgam gazu, ale Josh ujmuje mój nadgarstek i całuje opuszki palców. Zaczynam kreślić kontury jego ust i gładzić kąciki. Josh bierze jeden z palców w usta i subtelnie przygryza, przyśpieszając ruchy we mnie.
-Josh - wzruszam. On tez jest blisko. Mówi mi to jego nierówny oddech i coraz mocniejsze pchnięcia. Jego ciało nachyla się nad moim i wspiera zaciskając dłonie za gałkach kierownicy. Wchodzi teraz we mnie zupełnie w innej pozycji, pod innym kąte
m. Wzbudza we mnie zupełnie nowe doznanie gdy wraz z jego ruchami dodaje gazu motocyklu. Nie jestem pewna dlaczego to robi, ale na pewno jest to bardzo seksowne. Oplatam nogami jego tułów zmniejszając przestrzeń między nami, gdy jestem już u szczytu. Moje dłonie błądzą po jego pokrytej mgiełką potu klatce piersiowej. Wygięłam plecy w łuk, zaciskając się wokół niego.
-Ahh Jen. Jesteś wspaniała - wykrztusza z siebie. Przez zamknięte oczy słyszę jego stłumione pojękiwanie i przyśpieszenie silnika. Jeszcze jedno pchnięcie. Gdy Josh nachylił się nade mną aby mnie pocałować, rozpadłam się na kawałki w jego objęciach. Słysząć stłumione szepty, jak mówi o tym, jak mnie kocha i jaką przyjemność mu daję, jednak nie reaguję bo w te chwili mój umysł skupia się na jego ruchach i fali orgazmu, która przeze mnie przeszła. Moje całe ciało drga i gdy po chwili gdy zdobyłam się na otwarcie oczu, Josh wpatruje się we mnie ze skupieniem. Puszczając kierownicę, trzyma się mojej szyi i przyciska swój policzek do mojego, gdy w kilku ostatnich, nierównych pchnięciach, szczytuje chwilę po mnie. Przez chwilę pozostaje w tej pozycji i pozwala aby jego oddech się i ciało się uspokoiło. Podnosi leniwie głowę i wyłącza motocykl. Uśmiecha się wpatrując w moje oczy i odgarnia kosmyki, które przylepiły się do mojego czoła. Następnie składa pocałunek na moich ustach, subtelnie rozchylając moje wargi i pieszcząc je językiem.
- Przejażdżka twoim Harleyem była najlepszym pomysłem na jaki wpadłeś, Josh - odezwałam się gdy uwalnia moje usta.
- Bo moje pomysły są zawsze najlepsze - odrzuca podniośle.
- Na pewno jeszcze kiedyś się przejedziemy, co? - podnoszę na niego jedną brew.
- Jeśli tak mają wyglądać nasze powroty... Jestem za! - dopada moją szyję i zaczyna przygryzać tamtejszą, wrażliwą skórę.
- To dlatego, że zawsze najlepsze są powroty - odpowiadam i oboje wybuchamy śmiechem.
Kontynuowałam swoją przyjemność masując opuszkami palców najbardziej erogenny punkt w moim ciele, naciskając i drżąc na przemian. Rozsyłając po moim ciele paraliżującą przyjemność, zamknęłam oczy i zajęczałam po raz kolejny. Następne kilka chwil zaczęły sprawiać, że pragnę więcej, że czegoś mi brakuje, co tylko Josh może mi dać.
Przerzuciłam nogę na drugą stronę, chwyciłam gałki kierownicy i jak przedtem, sunęłam kroczem w przód i tył po śliskiej, skórzanej powierzchni siedzenia. Motocykl wibrował a ja razem z nim. Nie minęły sekundy gdy siedzenie pode mną stało się mokre. Dodając gazu wibracje nasilały się. Josh zacisnął pięści niespokojnie zaczął przebierać nogami. Jego spodnie zrobiły się bardziej napięte od napięcia które się tam buduje. Przewraca oczami jakby próbował uciec od widoku który ma przed sobą.
- Joo...sh - zajęczałam gdy napięcie między moimi nogami stawało się coraz bardziej nie do zniesienia.
Odszedł spod szafki i zaczął się kręcić między motorami. - Cholera, Jen! Nigdy w życiu nie widziałem nic bardziej seksowniejszego niż ty molestująca mój motocykl. Mnóstwo razy sobie to wyobrażałem ale ciebie dotykającą się na moim motorze nigdy.Tak bardzo cię pragnę, zaraz stracę tu i teraz. - Jego ciało płonie w pożądaniu. Żyły widocznie pulsują pod powierzchnią skóry i dłonie nie widzą gdzie spocząć. Zamknęłam oczy i pokryłam się w spazmach.
-Chodź do mnie Josh, chcę żebyś... - mruczę wyciągając dłoń w jego stronę.
- Cholera - Josh cicho przeklął, zbliżając się.
Usiadł za mną na siedzeniu pasażera i nalegał abym oparła plecy o jego klatkę piersiową. Ciepły oddech na moim ramieniu wywołał gęsią skórkę. Jego dłonie bez pośpiechu gładziły wewnętrzną stronę moich ud.
- Chcesz abym cię dotykał? Sprawił, że postradasz zmysły? - wyszeptał przez skórę mojej szyi, składając tam mokre pocałunki. Uczucie jego twardego penisa odznaczającego się pod moim pośladkiem wcale nie pomagał utrzymać nerwów na wodzy.
Pokiwałam energicznie głową. - Tak! Proszę Josh...- a następnie położyłam stopy na obu uchwytach kierownicy. Pociągnął krawędź mojej koszuli, która wraz z biustonoszem, po chwili znalazła się na ziemi. Wziął w dłonie obie piersi, delikatnie je ścisnął i zaczął stymulować moje sutki rolując je między opuszkami palców. Sprawił, że moje plecy wygięły się jeszcze bardziej pod jego dotykiem.
- Gdzie jeszcze chcesz abym cię dotykał? - wycedził przez moje włosy.
- Dobrze wiesz gdzie - powiedziałam.
- Chcę abyś mi powiedziała - nie ustępował.
Nakryłam jego prawą dłoń i poprowadziłam ją wzdłuż brzucha prosto do centrum mojego rozognionego ciała, kładąc jego palce na kobiecości. - Dokładnie tutaj.
Dwa palce zatopiły sieę wewnątrz mnie, szczegółowo penetrując tamtejsze terytorium. Znajdując szczególny punkt przy którym rozpadam się na kawałeczki, zaczął krążyć wokół niego kolistymi ruchami. Podczas gdy ja walczę o równomierny oddech, on daje mi jeszcze więcej przyjemności. Czuję, że dla Josha utrzymanie emocji jest równie trudne, gdyż jego erekcja pulsuje od niechcianej bariery, jaką stawiają jego spodnie. Dźwięki, które opuszczają moje gardło są dla niego motywacją do dalszych działań.
- Podoba ci się hmm? Czy to wszystko czego pragniesz? - spytał niezwykle seksownym, chropowatym głosem.
- Nie... Pragnę czuć cię wewnątrz - dodałam nieśmiało. Josh oblizując usta wszedł we mnie jednym palcem. Wygięłam się w łuk przy tej rozkoszy, jednak wciąż potrzebowałam więcej aby przekroczyć granicę.
- Więcej.
Zdziera bieliznę, która ograniczała mu ruchy. Rzucając ją na stertę ubrań obok, nie traci czasu lecz wchodzi we mnie dwoma placami. Krzyczę z zaskoczenia i nagłej przyjemności, która rozsadzała mnie od wewnątrz. Jego oddech stawał się coraz bardziej wyrazisty, gdy silna dłoń wykonywała coraz szybsze ruchy we mnie. Zawodząc, sięgnęłam dłonią do tyłu i wplątując palce w jego włosy, ciągnęłam za końcówki. Miękkie usta znów dopadły moją szyję, zaczęły ssać i przygryzać delikatny naskórek tworząc zaczerwienienie. Wiedziałam że jestem przy granicy, niczym bulgoczący wulkan, który w sekundzie eksploduje. Do ekstazy potrzebowałam tylko jeszcze jednej rzeczy, Josh dobrze wiedział co nią było. Kciukiem znów zaczął krążyć po łechtaczce. Podwójna stymulacja sprawiła,że orgazm uderzył we mnie niczym ogromna fala. Opadłam na jego plecy całym ciężarem ciała, próbując złapać oddech. Wyciągnął palce i ostatni raz przejeżdżając mini po mojej kobiecości, wziął je do buzi i wylizał do sucha.
Odwróciłam głowę chcąc go pocałować. Ujrzałam jego promienny uśmiech. Całowaliśmy się namiętnie, pełni pasji i miłości. Objął mnie w talii i przyciągnął bliżej. Moja ręka chwyciła jego szyję gdy Josh pogłębił pocałunek. Moje dłonie powędrowały pod jego koszulkę i od razu się jej pozbyły.
Wstając, obróciłam się tyłem do przodu motocykla, pamiętając o tym że jest włączony. Josh zwinnie zdążył już zdjąć spodnie wraz z bokserkami. Członek wyskoczył z nich w gotowości, czerwony, niemal błagający o uwagę. Zamierzając zatroszczyć się o sytuację, niewinnie zamknęłam wokół niego dłoń. Josh niemal wyskoczył z siedzenia. Jęk zniekształcony przez hałas silnika, wydostał się z jego ust gdy moja dłoń przesuwała się po jego długości. Trzeźwe myśli ożywiły mu umysł gdy chwyta moją dłoń i każe puścić. - Jen.. Bardzo Cię kocham, ale nie zniosę tego rodzaju przyjemności - wysapał, wpatrując sie we mnie swoimi wielkimi oczami.
W tej pozycji, odchyliłam plecy do tyłu i trzymając szyję Josha, przyciągnęłam go do siebie do kolejnego pocałunku. Zawodzę cicho gdy jego usta odnajdują moją dolną wargę i drażnią ją między zębami. Skomlenie wysyła dreszcz przez moje ciało i nagle czuję zimno metalu kierownicy o którą jestem oparta. Gdy nachylił się nade mną uniosłam biodra do góry, zderzając się z jego erekcją. Niewielki gest dał mu do zrozumienia, że dłużej nie zniosę oczekiwania.
Postawiwszy nogi na ziemi, sięgnął po spodnie. Zaczyna grzebać w portfelu w poszukiwaniu prezerwatywy. - Nie musisz - odezwałam sie. - Jestem zabezpieczona, nie potrzebujemy... - wypowiadam słowa szybko łapiąc oddech. Kiwa głową w odpowiedzi. Trzymając moje biodra w miejscu, delikatnie wsuwa się we mnie, samą główką penisa. Wstrzymuję oddech i przygryzając wargę powstrzymuję się od jęku. Powietrze zaświstało gdy Josh gwałtownie nabrał powietrza i wypełnił mnie całą. Uczucie jego we mnie jest nieporównywalne z niczym innym, co kiedykolwiek przeżyłam. Oboje wydajemy z siebie błogie westchnięcia całkowicie wzajemne odczuwalnej przyjemności. Zaciska palce na moich biodrach mocniej gdy wysuwa i wchodzi we mnie z jeszcze większą siłą. Moje powieki mocno się zamykają z każdym uderzeniem. Biodra współpracują z jego przy każdym pchnięciu. Jesteśmy w idealnej harmonii. Bliska kolejnej fali ekstazy przyjemności, moje dłonie łapią się wszystkiego co w pobliżu. Wplatam palce w jego włosy, zaciskam na pulsujących mięśniach ramion. Nadal poszukuję czegoś, na czym mocno zacisnę dłonie. Niemal dosięgam gazu, ale Josh ujmuje mój nadgarstek i całuje opuszki palców. Zaczynam kreślić kontury jego ust i gładzić kąciki. Josh bierze jeden z palców w usta i subtelnie przygryza, przyśpieszając ruchy we mnie.
-Josh - wzruszam. On tez jest blisko. Mówi mi to jego nierówny oddech i coraz mocniejsze pchnięcia. Jego ciało nachyla się nad moim i wspiera zaciskając dłonie za gałkach kierownicy. Wchodzi teraz we mnie zupełnie w innej pozycji, pod innym kąte
m. Wzbudza we mnie zupełnie nowe doznanie gdy wraz z jego ruchami dodaje gazu motocyklu. Nie jestem pewna dlaczego to robi, ale na pewno jest to bardzo seksowne. Oplatam nogami jego tułów zmniejszając przestrzeń między nami, gdy jestem już u szczytu. Moje dłonie błądzą po jego pokrytej mgiełką potu klatce piersiowej. Wygięłam plecy w łuk, zaciskając się wokół niego.
-Ahh Jen. Jesteś wspaniała - wykrztusza z siebie. Przez zamknięte oczy słyszę jego stłumione pojękiwanie i przyśpieszenie silnika. Jeszcze jedno pchnięcie. Gdy Josh nachylił się nade mną aby mnie pocałować, rozpadłam się na kawałki w jego objęciach. Słysząć stłumione szepty, jak mówi o tym, jak mnie kocha i jaką przyjemność mu daję, jednak nie reaguję bo w te chwili mój umysł skupia się na jego ruchach i fali orgazmu, która przeze mnie przeszła. Moje całe ciało drga i gdy po chwili gdy zdobyłam się na otwarcie oczu, Josh wpatruje się we mnie ze skupieniem. Puszczając kierownicę, trzyma się mojej szyi i przyciska swój policzek do mojego, gdy w kilku ostatnich, nierównych pchnięciach, szczytuje chwilę po mnie. Przez chwilę pozostaje w tej pozycji i pozwala aby jego oddech się i ciało się uspokoiło. Podnosi leniwie głowę i wyłącza motocykl. Uśmiecha się wpatrując w moje oczy i odgarnia kosmyki, które przylepiły się do mojego czoła. Następnie składa pocałunek na moich ustach, subtelnie rozchylając moje wargi i pieszcząc je językiem.
- Przejażdżka twoim Harleyem była najlepszym pomysłem na jaki wpadłeś, Josh - odezwałam się gdy uwalnia moje usta.
- Bo moje pomysły są zawsze najlepsze - odrzuca podniośle.
- Na pewno jeszcze kiedyś się przejedziemy, co? - podnoszę na niego jedną brew.
- Jeśli tak mają wyglądać nasze powroty... Jestem za! - dopada moją szyję i zaczyna przygryzać tamtejszą, wrażliwą skórę.
- To dlatego, że zawsze najlepsze są powroty - odpowiadam i oboje wybuchamy śmiechem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)