środa, 29 lipca 2015

Joshifer 1

     Podkurczam nogi i przysuwam się bliżej Josha, który silną ręką gładzi mnie po plecach. Kreślę palcem różne wzory na jego klatce piersiowej, usłanej włoskami. Kątem oka dostrzegam, że mi się przygląda, ale wzrok skupia na telewizorze. Przyciskam usta do jego sutka i całuję go raz za razem, a chłopak śmieje się pod nosem i odgarnia mi włosy z twarzy, przeciągając mnie jeszcze bliżej siebie. Wzdycham, wiedząc, że niewiele zdziałam, chcąc oderwać jego uwagę od filmu.  Robię drugie podejście i przenoszę mokre pocałunki na jego szyję.
    Zaciska rękę na moim udzie, wyraźnie pobudzony, i z łatwością przerzuca moją nogę przez siebie. Siedzę na nim okrakiem i wtulam się w niego, kładąc policzek na jego ramieniu. Zastygam w tej pozycji. Cieszę się, wiedząc, że odniosłam sukces.
    Tym razem to on przejmuje inicjatywę, szepcząc mi do ucha, że pogrywam niesprawiedliwie. Pociera nosem o czubek mojego i całuje mnie w usta, a ja pogłębiam pocałunek, na koniec zagryzając jego dolną wargę. Zarzucam dłonie na jego szyję i posyłam mu uśmiech, który od razu oddaje, cmokając po tym moje nadgarstki i przedramiona. Ujmuje w dłonie moją twarz i pieści wargami moje usta. Wsuwa ręce pod moją koszulkę, gdzie szybko odnajduje zapięcie stanika, ale zostawia go w spokoju. Jego palce jednak błądzą w tamtych obszarach. Zaciska pięści na dole mojej bluzki i ściąga mi ją przez głowę, po czym rzuca ją za siebie.  Z sekundy na sekundę pocałunek przeradza się w szaloną bitwę, w której oboje walczymy o dominację, chociaż nasze języki są idealnie kompatybilne. Oboje czujemy w jakim kierunku to idzie, chociaż kochaliśmy się tylko raz.  Dłonie chłopaka lądują na moich pośladkach. Josh delikatnie podnosi mnie, zakleszcza w niedźwiedzim uścisku i wstaje.
- Tutaj -szepczę, gdy orientuję się, że zmierza do sypialni. Nieznacznie kiwa głową i wraca do salonu, gdzie przyciska mnie plecami do zimnej ściany. Owijam się mocniej wokoło jego pasa. Jest ubrany w szare dresy i nic więcej... Ja zostałam w samej bieliźnie, ponieważ siedziałam w jego koszulce, która jest na mnie tak duża, że sięga do połowy uda. Wiem, że Josha rozbudza widok mnie w jego ubraniach.
     Wplątuje palce w jego włosy i ciągnę je delikatnie do tyłu, a on warczy, co wywołuje u mnie ciarki na skórze. Jego twarz jest na wysokości mojej szyi, więc schyla głowę, żeby ssać mój dekolt.
Stopą zahaczam o brzeg jego spodni i delikatnie zsuwam je w dół, więc odsłaniam mu pośladki oraz kawałek penisa. Nawet nie dziwię się, gdy orientuję się, że nie ma bielizny.
     Stawia mnie na ziemi. Stoję naprzeciwko okna, twarzą do szyby. Josh jest za mną i obejmuje mnie przez chwilę. Zsuwa najpierw jedno, a zaraz potem drugie ramiączko mojego stanika i obcałowuje moje ramię. Rozpina zapięcie i powoli, bardzo powoli, ściąga mój biustonosz. Kładę obydwie dłonie na szybie i zamykam oczy, kiedy czuję, jak Josh kuca i gładzi moje nogi. Zaczyna na łydce, kończy na pośladku, który ściska całą dłonią. Piszczę, gdy nagle czuję uderzenie w dolnej części pleców. Kiedy dochodzi do mnie co się stało, czuję kolejne dwa. Sapię i odwracam głowę do tyłu, by popatrzeć na Josha, który klęczy i z diabelskim uśmiechem pociera mój tyłek. Biorę szybkie oddechy i zagryzam wargę, kiedy otrzymuję jeszcze jednego klapsa. Czuję ucisk w dolnej części brzucha. To szalenie cudowne uczucie. Mam ochotę poprosić go o kolejne klapsy.
     Chłopak gryzie mój pośladek i ciągnie zębami moje koronkowe figi. Ubolewam nad tym, że nie mam na czym zacisnąć pięści. Ściąga mi bieliznę i delikatnie rozszerza mi nogi. Instynktownie pochylam się do tyłu, wypinając pośladki. Zaciska rękę na moim udzie, ciągnie mnie delikatnie w dół i wyznacza sobie ścieżkę z pocałunków, a ostatni zostawia blisko wejścia we mnie. Rozszerza mi pośladki i siada pode mną.
     Najpierw obcałowuje moje uda, później wzgórek łonowy i w końcu dociera do celu, gdzie nie skąpi pocałunków. Wkrótce używa języka, który wsuwa we mnie. Ciepło rozchodzi się po moim ciele i mam ochotę jęczeć, ale powstrzymuję się.
- Dalej - słyszę z dołu. - Zajęcz dla mnie.
Same te słowa wzbudzają we mnie nowe uczucia. Kiedy wkłada we mnie jeden palec, a zaraz za nim drugi, ulegam i wydaję z siebie pierwszy dźwięk. Używa tylko prawej ręki, a lewą pieści mój brzuch.
     Josh wstaje i klatką piersiową przyciska mnie do szyby, trzymając mnie za biodra, żebym nadal się wypinała.
     Moje piersi spotykają się z oknem, z zimną powierzchnią, która sprawia, że moje sutki twardnieją. Przez chwilę patrzę przed siebie. Niebo jest zupełnie gładkie, ale ciemne i usłane gwiazdami. Księżyc w pełni wisi na środku i mam wrażenie, że zaraz spadnie, bo jest tak niestabilny.
     Przykładam policzek do szyby i dmucham na nią ciepłym powietrzem, więc przed moimi ustami tworzy się para.
     Przypuszczam, że ściąga do końca dresy, bo przez moment nie czuję żadnego dotyku, ale po kilku sekundach rozjuszającej ciszy, znów zaciska dłonie na moich biodrach.
- Jak się czujesz? - pyta, masując moje piersi. Moja dłoń wędruje do czegoś, co wbija mi się w pośladki. Dotykam nabrzmiałego członka chłopaka i posuwam ręką w dół, i w górę. Josh sapie i jeszcze bardziej przyciska mnie do szyby. Nagle łapie mnie za łokcie, które przywiera do moich boków. Wbija mi palce w skórę, co podnieca mnie jeszcze bardziej. - Jesteś niegrzeczną dziewczynką.
- Staram się - stwierdzam zalotnie, ocierając się tyłem o jego członka, na co odpowiada pocałunkiem w szyję.
     Stopą zahacza o moją stopę i rozsuwa moje nogi. Przejeżdża dłonią po moim kręgosłupie i nakierowuje  penisa na wejście we mnie.
     Najpierw wsuwa samą główkę, którą kilka razy wkłada i wyciąga, ale wcale się nie śpieszy. Jego ruchy są powolne, ale bardzo stymulujące, bo przy okazji ociera się o moją łechtaczkę. Zamykam oczy i jęczę, gdy odczuwam całą męskość chłopaka w sobie. Wsunął się we mnie do końca, bo czuję jak przyciska biodra do mojego ciała. Odrywam dłonie od szyby i odchylam je za siebie, by wbić paznokcie w jego pośladki. Syczy mi wprost do ucha i całuje w kark, a następnie opiera na nim dłoń. Opuszczam głowę i zaciskam oczy. Jego biodra falują melodyjnie w rytmie naszych ciężkich oddechów.
     Kładzie dłonie na moich piersiach i ciągnie mnie do tyłu, więc wyginam plecy w łuk i przywieram pośladkami do jego krocza. Odchylam głowę w bok, więc mam idealny widok na jego twarz. Gładzę jego policzek, a on całuje mnie w wargi, gdy nieznacznie przyśpiesza.
- Błagam, szybciej - mówię przez zduszony oddech i przejeżdżam zębami po jego ramieniu, które na koniec zanurzam w jego skórze. Czuję jak jego mięśnie się napinają pod wpływem moich słów. Wykonuje moją prośbę niemalże od razu. Wiem, że nie trzeba mówić mu dwa razy. Dba o moje potrzeby.
     Josh szepcze mi do ucha nieprzyzwoite słowa, co rozjusza mnie jeszcze bardziej.
     Nagle obraca mnie, więc staję twarzą do niego. Zaciska palce na moim tyłku i podnosi mnie do góry. Szczelnie owijam go udami, a on opuszcza mnie na swojego penisa. Owijam ręce wokoło jego szyi, a on trzyma mnie mocno, więc nie boję się o upadek. Za plecami nie mam oparcia, jestem zdana tylko na siłę Josha, ale czuję się niesamowicie stabilnie. Przerzucam włosy na jedną stronę
     Staram się podskakiwać, ale bardziej ocieram się o niego, niż wykonuję konkretne ruchy. Dopiero, gdy chłopak ugina nogi i zaczyna mi pomagać, czuję wsunięcia i wysunięcia. Siła grawitacji działa tu na moją korzyść, ponieważ Josh jest we mnie tak głęboko...
     Chowam twarz w jego szyi i jęczę, czując wyraźną przyjemność. Nadgryzam płatek jego ucha, a on przyciska mnie bliżej siebie.
     Josh wsuwa mi do ust koniuszek kciuka, który opiera na moich zębach i delikatnie naciska na nie. Zamykam usta i najpierw ssę jego palec, a potem przygryzam.
     Nagle zaczyna iść, ale jest wciąż we mnie. Nie porusza się z premedytacją, ale gdy wchodzi po schodach, delikatnie na nim podskakuję. Oddycham głęboko  i przyglądam się jego twarzy. Po czole i koło skroni spływają mu strużki potu. Zresztą tors też ma cały mokry.
     Wchodzimy do jego sypialni i kładzie mnie na łóżku. Na chwile staje przede mną, żeby mi się przyglądnąć. Leżę i usycham z pragnienia, a on... po  prostu stoi ze splecionymi ramionami i z zawadiackim uśmiechem. Mogę się założyć, że próbuje się ze mną droczyć.
    Postanawiam więc zagrać w jego grę i układam się wygodnie na miękkich poduszkach. Najpierw po prostu gładzę swoje uda i brzuch, zamykając oczy, ale szybko zaczynam bawić się piersiami. Delikatnie rozchylam nogi i dotykam swojej kobiecości. Jęczę cichutko, gdy zaczynam poruszać palcami.
- Cholera, Jen - mówi i od razu nakrywa mnie swoim ciałem. Wgniata mnie do materaca, odbierając oddech, ale uwielbiam jego ciężar. - Nie waż się ze mną zadzierać - ostrzega groźnie, ale słyszę w jego głosie rozbawienie i miłość. Zawsze stara się udawać szalenie groźnego, niegrzecznego chłopca, ale każdy kto go zna, wie, że jest prawdziwym miśkiem.
      Josh kładzie się na plecach. Przez moment, kiedy nad nim klęczę, mam czas, by poprzyglądać się jego goliźnie. Chłopak mierzy mnie wzrokiem, gdy zastygam w tej pozycji.
Automatycznie zagryzam wargę. Nawet jeśli ten epitet nie pasuje do opisania mężczyzny - jest piękny. Jego ręka spoczywa na jego udzie... Zbyt blisko jego nabrzmiałego penisa. Niby niezauważalnie dotyka czubka swojego penisa palcem wskazującym i pociera go przez chwilkę, a ja aż zaczynam drżeć z podekscytowania.
     Chłopak w końcu odzywa się i nakazuje mi co mam teraz robić. Głos ma szalenie seksowny, schrypnięty. Grzecznie wykonuję jego polecenie, wiedząc, że z nim już nic nie powinno mnie zaskoczyć.
     W rezultacie siedzę na jego twarzy. Rozszerza mi pośladki i przyciska jeszcze mocniej do swoich ust. Chcę odciążyć go, ale Josh nie daje za wygraną i przytrzymuje mnie blisko siebie. W końcu ulegam, a on zaczyna poruszać całą głową. Machinalnie zakrywam usta dłonią i wbijam zęby w dwa palce.
     Kiedy zbieram w sobie wystarczająco dużo odwagi, nachylam się do przodu. Josh zaciska dłonie na pośladkach, jakby obawiał się, że chcę zrezygnować.
     Jedną rękę kładę na jego udzie, drugą zaś zaciskam na pościeli, bo chłopak zaczyna drażnić się ze mną jednym palcem.
     Nabieram powietrza i biorę do ręki jego przyrodzenie, które najpierw masuję. Josh wydaje się szczerze zaciekawiony, bo na chwile przestaje cokolwiek robić, jakby czekał na mój kolejny ruch.
Składam pocałunek na samym czubku. Następnie przejeżdżam raz czy dwa językiem po całej długości jego członka.
     Chłopak zabiera się ponownie do roboty dopiero po chwili, gdy wzięłam do ust jego przyrodzenie i miał czas, żeby oddać się rozkoszy. Teraz obydwoje ścigamy się na rozrzucanie przyjemności.
Są momenty, gdy zaczyna intensywniej poruszać palcami, więc muszę na chwilę przystać, zacisnąć dłoń na jego skórze i posapać do materaca.
    Jęki, które słyszę za sobą, potęgują moje doznania do tego stopnia, że zaczynam czuć ten narastający ucisk w dolnej części brzucha...
- Joshy - piszczę, jak mysz, bo on jednocześnie przyśpiesza. - Josh, ja już prawie...
     Schodzę z chłopaka i patrzę na niego, a on oblizuje wargi i palce. Ten mały gest sprawia, że łapię się za brzuch i jęczę, krztusząc się powietrzem. Słyszę cichy, zduszony śmiech.
      Kładę się na boku i rozchylam uda, a on, zanim kładzie się między nimi, chwile drażni moją łechtaczkę. Kiedy w końcu leżymy pierś w pierś, wchodzi we mnie, a ja owijam jego biodra ugiętymi nogami.
     Mam ochotę wić się, wyginać łuk i krzyczeć, kiedy on tak mnie kocha. Czuję się przy nim bezpieczna.
     Mając pod bokiem miękki materac i jedwabistą pościel oraz silne ręce Josha, rozkoszuję się uczuciem, którego nie dał mi nigdy nikt. Poruszamy się w jedności, a ja powoli rozpadam się na kawałeczki tak maleńkie, że powinnam zniknąć... ale wciąż tu jestem i wbijam paznokcie w jego plecy, po czym ciągnę nimi od góry po same pośladki, zostawiając na jego skórze krwiste ślady.
- Joshy ... -piszczę, kiedy zaciskam się na nim i wtulam się w jego klatkę piersiową, całując jego obojczyk.
- Kocham Cię - mówi cicho, gdy przykrywa nas kołdrą i przyciąga mnie do siebie, żeby przytulić się do moich pleców. Leżymy, tworząc jedność. Jesteśmy jednym ciałem, jedną duszą.
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz