Podkurczam nogi i przysuwam się bliżej Josha, który silną ręką
gładzi mnie po plecach. Kreślę palcem różne wzory na jego klatce
piersiowej, usłanej włoskami. Kątem oka dostrzegam, że mi się przygląda,
ale wzrok skupia na telewizorze. Przyciskam usta do jego sutka i całuję
go raz za razem, a chłopak śmieje się pod nosem i odgarnia mi włosy z
twarzy, przeciągając mnie jeszcze bliżej siebie. Wzdycham, wiedząc, że
niewiele zdziałam, chcąc oderwać jego uwagę od filmu. Robię drugie
podejście i przenoszę mokre pocałunki na jego szyję.
Zaciska
rękę na moim udzie, wyraźnie pobudzony, i z łatwością przerzuca moją
nogę przez siebie. Siedzę na nim okrakiem i wtulam się w niego, kładąc
policzek na jego ramieniu. Zastygam w tej pozycji. Cieszę się, wiedząc,
że odniosłam sukces.
Tym razem to on przejmuje inicjatywę,
szepcząc mi do ucha, że pogrywam niesprawiedliwie. Pociera nosem o
czubek mojego i całuje mnie w usta, a ja pogłębiam pocałunek, na koniec
zagryzając jego dolną wargę. Zarzucam dłonie na jego szyję i posyłam mu
uśmiech, który od razu oddaje, cmokając po tym moje nadgarstki i
przedramiona. Ujmuje w dłonie moją twarz i pieści wargami moje usta.
Wsuwa ręce pod moją koszulkę, gdzie szybko odnajduje zapięcie stanika,
ale zostawia go w spokoju. Jego palce jednak błądzą w tamtych obszarach.
Zaciska pięści na dole mojej bluzki i ściąga mi ją przez głowę, po czym
rzuca ją za siebie. Z sekundy na sekundę pocałunek przeradza się w
szaloną bitwę, w której oboje walczymy o dominację, chociaż nasze języki
są idealnie kompatybilne. Oboje czujemy w jakim kierunku to idzie,
chociaż kochaliśmy się tylko raz. Dłonie chłopaka lądują na moich
pośladkach. Josh delikatnie podnosi mnie, zakleszcza w niedźwiedzim
uścisku i wstaje.
- Tutaj -szepczę, gdy orientuję się, że zmierza
do sypialni. Nieznacznie kiwa głową i wraca do salonu, gdzie przyciska
mnie plecami do zimnej ściany. Owijam się mocniej wokoło jego pasa. Jest
ubrany w szare dresy i nic więcej... Ja zostałam w samej bieliźnie,
ponieważ siedziałam w jego koszulce, która jest na mnie tak duża, że
sięga do połowy uda. Wiem, że Josha rozbudza widok mnie w jego
ubraniach.
Wplątuje palce w jego włosy i ciągnę je delikatnie
do tyłu, a on warczy, co wywołuje u mnie ciarki na skórze. Jego twarz
jest na wysokości mojej szyi, więc schyla głowę, żeby ssać mój dekolt.
Stopą
zahaczam o brzeg jego spodni i delikatnie zsuwam je w dół, więc
odsłaniam mu pośladki oraz kawałek penisa. Nawet nie dziwię się, gdy
orientuję się, że nie ma bielizny.
Stawia mnie na ziemi.
Stoję naprzeciwko okna, twarzą do szyby. Josh jest za mną i obejmuje
mnie przez chwilę. Zsuwa najpierw jedno, a zaraz potem drugie ramiączko
mojego stanika i obcałowuje moje ramię. Rozpina zapięcie i powoli,
bardzo powoli, ściąga mój biustonosz. Kładę obydwie dłonie na szybie i
zamykam oczy, kiedy czuję, jak Josh kuca i gładzi moje nogi. Zaczyna na
łydce, kończy na pośladku, który ściska całą dłonią. Piszczę, gdy nagle
czuję uderzenie w dolnej części pleców. Kiedy dochodzi do mnie co się
stało, czuję kolejne dwa. Sapię i odwracam głowę do tyłu, by popatrzeć
na Josha, który klęczy i z diabelskim uśmiechem pociera mój tyłek. Biorę
szybkie oddechy i zagryzam wargę, kiedy otrzymuję jeszcze jednego
klapsa. Czuję ucisk w dolnej części brzucha. To szalenie cudowne
uczucie. Mam ochotę poprosić go o kolejne klapsy.
Chłopak
gryzie mój pośladek i ciągnie zębami moje koronkowe figi. Ubolewam nad
tym, że nie mam na czym zacisnąć pięści. Ściąga mi bieliznę i delikatnie
rozszerza mi nogi. Instynktownie pochylam się do tyłu, wypinając
pośladki. Zaciska rękę na moim udzie, ciągnie mnie delikatnie w dół i
wyznacza sobie ścieżkę z pocałunków, a ostatni zostawia blisko wejścia
we mnie. Rozszerza mi pośladki i siada pode mną.
Najpierw
obcałowuje moje uda, później wzgórek łonowy i w końcu dociera do celu,
gdzie nie skąpi pocałunków. Wkrótce używa języka, który wsuwa we mnie.
Ciepło rozchodzi się po moim ciele i mam ochotę jęczeć, ale powstrzymuję
się.
- Dalej - słyszę z dołu. - Zajęcz dla mnie.
Same te
słowa wzbudzają we mnie nowe uczucia. Kiedy wkłada we mnie jeden palec, a
zaraz za nim drugi, ulegam i wydaję z siebie pierwszy dźwięk. Używa
tylko prawej ręki, a lewą pieści mój brzuch.
Josh wstaje i klatką piersiową przyciska mnie do szyby, trzymając mnie za biodra, żebym nadal się wypinała.
Moje piersi spotykają się z oknem, z zimną powierzchnią, która sprawia,
że moje sutki twardnieją. Przez chwilę patrzę przed siebie. Niebo jest
zupełnie gładkie, ale ciemne i usłane gwiazdami. Księżyc w pełni wisi na
środku i mam wrażenie, że zaraz spadnie, bo jest tak niestabilny.
Przykładam policzek do szyby i dmucham na nią ciepłym powietrzem, więc przed moimi ustami tworzy się para.
Przypuszczam, że ściąga do końca dresy, bo przez moment nie czuję
żadnego dotyku, ale po kilku sekundach rozjuszającej ciszy, znów zaciska
dłonie na moich biodrach.
- Jak się czujesz? - pyta, masując moje
piersi. Moja dłoń wędruje do czegoś, co wbija mi się w pośladki.
Dotykam nabrzmiałego członka chłopaka i posuwam ręką w dół, i w górę.
Josh sapie i jeszcze bardziej przyciska mnie do szyby. Nagle łapie mnie
za łokcie, które przywiera do moich boków. Wbija mi palce w skórę, co
podnieca mnie jeszcze bardziej. - Jesteś niegrzeczną dziewczynką.
- Staram się - stwierdzam zalotnie, ocierając się tyłem o jego członka, na co odpowiada pocałunkiem w szyję.
Stopą zahacza o moją stopę i rozsuwa moje nogi. Przejeżdża dłonią po
moim kręgosłupie i nakierowuje penisa na wejście we mnie.
Najpierw wsuwa samą główkę, którą kilka razy wkłada i wyciąga, ale
wcale się nie śpieszy. Jego ruchy są powolne, ale bardzo stymulujące, bo
przy okazji ociera się o moją łechtaczkę. Zamykam oczy i jęczę, gdy
odczuwam całą męskość chłopaka w sobie. Wsunął się we mnie do końca, bo
czuję jak przyciska biodra do mojego ciała. Odrywam dłonie od szyby i
odchylam je za siebie, by wbić paznokcie w jego pośladki. Syczy mi
wprost do ucha i całuje w kark, a następnie opiera na nim dłoń.
Opuszczam głowę i zaciskam oczy. Jego biodra falują melodyjnie w rytmie
naszych ciężkich oddechów.
Kładzie dłonie na moich piersiach i
ciągnie mnie do tyłu, więc wyginam plecy w łuk i przywieram pośladkami
do jego krocza. Odchylam głowę w bok, więc mam idealny widok na jego
twarz. Gładzę jego policzek, a on całuje mnie w wargi, gdy nieznacznie
przyśpiesza.
- Błagam, szybciej - mówię przez zduszony oddech i
przejeżdżam zębami po jego ramieniu, które na koniec zanurzam w jego
skórze. Czuję jak jego mięśnie się napinają pod wpływem moich słów.
Wykonuje moją prośbę niemalże od razu. Wiem, że nie trzeba mówić mu dwa
razy. Dba o moje potrzeby.
Josh szepcze mi do ucha nieprzyzwoite słowa, co rozjusza mnie jeszcze bardziej.
Nagle obraca mnie, więc staję twarzą do niego. Zaciska palce na moim
tyłku i podnosi mnie do góry. Szczelnie owijam go udami, a on opuszcza
mnie na swojego penisa. Owijam ręce wokoło jego szyi, a on trzyma mnie
mocno, więc nie boję się o upadek. Za plecami nie mam oparcia, jestem
zdana tylko na siłę Josha, ale czuję się niesamowicie stabilnie.
Przerzucam włosy na jedną stronę
Staram się podskakiwać, ale
bardziej ocieram się o niego, niż wykonuję konkretne ruchy. Dopiero, gdy
chłopak ugina nogi i zaczyna mi pomagać, czuję wsunięcia i wysunięcia.
Siła grawitacji działa tu na moją korzyść, ponieważ Josh jest we mnie
tak głęboko...
Chowam twarz w jego szyi i jęczę, czując
wyraźną przyjemność. Nadgryzam płatek jego ucha, a on przyciska mnie
bliżej siebie.
Josh wsuwa mi do ust koniuszek kciuka, który
opiera na moich zębach i delikatnie naciska na nie. Zamykam usta i
najpierw ssę jego palec, a potem przygryzam.
Nagle zaczyna
iść, ale jest wciąż we mnie. Nie porusza się z premedytacją, ale gdy
wchodzi po schodach, delikatnie na nim podskakuję. Oddycham głęboko i
przyglądam się jego twarzy. Po czole i koło skroni spływają mu strużki
potu. Zresztą tors też ma cały mokry.
Wchodzimy do jego
sypialni i kładzie mnie na łóżku. Na chwile staje przede mną, żeby mi
się przyglądnąć. Leżę i usycham z pragnienia, a on... po prostu stoi ze
splecionymi ramionami i z zawadiackim uśmiechem. Mogę się założyć, że
próbuje się ze mną droczyć.
Postanawiam więc zagrać w jego grę
i układam się wygodnie na miękkich poduszkach. Najpierw po prostu
gładzę swoje uda i brzuch, zamykając oczy, ale szybko zaczynam bawić się
piersiami. Delikatnie rozchylam nogi i dotykam swojej kobiecości. Jęczę
cichutko, gdy zaczynam poruszać palcami.
- Cholera, Jen - mówi i
od razu nakrywa mnie swoim ciałem. Wgniata mnie do materaca, odbierając
oddech, ale uwielbiam jego ciężar. - Nie waż się ze mną zadzierać -
ostrzega groźnie, ale słyszę w jego głosie rozbawienie i miłość. Zawsze
stara się udawać szalenie groźnego, niegrzecznego chłopca, ale każdy kto
go zna, wie, że jest prawdziwym miśkiem.
Josh kładzie się
na plecach. Przez moment, kiedy nad nim klęczę, mam czas, by
poprzyglądać się jego goliźnie. Chłopak mierzy mnie wzrokiem, gdy
zastygam w tej pozycji.
Automatycznie zagryzam wargę. Nawet jeśli
ten epitet nie pasuje do opisania mężczyzny - jest piękny. Jego ręka
spoczywa na jego udzie... Zbyt blisko jego nabrzmiałego penisa. Niby
niezauważalnie dotyka czubka swojego penisa palcem wskazującym i pociera
go przez chwilkę, a ja aż zaczynam drżeć z podekscytowania.
Chłopak w końcu odzywa się i nakazuje mi co mam teraz robić. Głos ma
szalenie seksowny, schrypnięty. Grzecznie wykonuję jego polecenie,
wiedząc, że z nim już nic nie powinno mnie zaskoczyć.
W
rezultacie siedzę na jego twarzy. Rozszerza mi pośladki i przyciska
jeszcze mocniej do swoich ust. Chcę odciążyć go, ale Josh nie daje za
wygraną i przytrzymuje mnie blisko siebie. W końcu ulegam, a on zaczyna
poruszać całą głową. Machinalnie zakrywam usta dłonią i wbijam zęby w
dwa palce.
Kiedy zbieram w sobie wystarczająco dużo odwagi,
nachylam się do przodu. Josh zaciska dłonie na pośladkach, jakby obawiał
się, że chcę zrezygnować.
Jedną rękę kładę na jego udzie, drugą zaś zaciskam na pościeli, bo chłopak zaczyna drażnić się ze mną jednym palcem.
Nabieram powietrza i biorę do ręki jego przyrodzenie, które najpierw
masuję. Josh wydaje się szczerze zaciekawiony, bo na chwile przestaje
cokolwiek robić, jakby czekał na mój kolejny ruch.
Składam pocałunek na samym czubku. Następnie przejeżdżam raz czy dwa językiem po całej długości jego członka.
Chłopak zabiera się ponownie do roboty dopiero po chwili, gdy wzięłam
do ust jego przyrodzenie i miał czas, żeby oddać się rozkoszy. Teraz
obydwoje ścigamy się na rozrzucanie przyjemności.
Są momenty, gdy
zaczyna intensywniej poruszać palcami, więc muszę na chwilę przystać,
zacisnąć dłoń na jego skórze i posapać do materaca.
Jęki,
które słyszę za sobą, potęgują moje doznania do tego stopnia, że
zaczynam czuć ten narastający ucisk w dolnej części brzucha...
- Joshy - piszczę, jak mysz, bo on jednocześnie przyśpiesza. - Josh, ja już prawie...
Schodzę z chłopaka i patrzę na niego, a on oblizuje wargi i palce. Ten
mały gest sprawia, że łapię się za brzuch i jęczę, krztusząc się
powietrzem. Słyszę cichy, zduszony śmiech.
Kładę się na boku
i rozchylam uda, a on, zanim kładzie się między nimi, chwile drażni
moją łechtaczkę. Kiedy w końcu leżymy pierś w pierś, wchodzi we mnie, a
ja owijam jego biodra ugiętymi nogami.
Mam ochotę wić się, wyginać łuk i krzyczeć, kiedy on tak mnie kocha. Czuję się przy nim bezpieczna.
Mając pod bokiem miękki materac i jedwabistą pościel oraz silne ręce
Josha, rozkoszuję się uczuciem, którego nie dał mi nigdy nikt. Poruszamy
się w jedności, a ja powoli rozpadam się na kawałeczki tak maleńkie, że
powinnam zniknąć... ale wciąż tu jestem i wbijam paznokcie w jego
plecy, po czym ciągnę nimi od góry po same pośladki, zostawiając na jego
skórze krwiste ślady.
- Joshy ... -piszczę, kiedy zaciskam się na nim i wtulam się w jego klatkę piersiową, całując jego obojczyk.
-
Kocham Cię - mówi cicho, gdy przykrywa nas kołdrą i przyciąga mnie do
siebie, żeby przytulić się do moich pleców. Leżymy, tworząc jedność.
Jesteśmy jednym ciałem, jedną duszą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz